Popik:Aktualności

Z Emma Popik : Oficjalna strona gdanskiej autorki ksiazek SF
Skocz do: nawigacja, szukaj

Radio Paranormalium

Występowałam jako gość w Radiu Paranormalium, audycje do wysłuchania w formie MP3 z archiwum radia.

Paranormalium.png

[Odcinek: 79. Debata Ufologiczna Online: Co naprawdę rozbiło się w Roswell? z dnia 2017-10-08]

[Odcinek: XL Debata Ufologiczna Online: Wywiad z Emmą Popik z dnia 2016-02-14]

Własny blog

Właśnie założyłam własny blog na serwisie Bloggger, który juz pierwszej doby miał 35 wejść, mam nadzieje że nie są to tylko roboty :) Oficjalne otwarcie blogu planowane jest na 1 stycznia 2017.

Blogger.jpg

Moje audiobooki

Niektóre moje opowiadania zostały nagrane w formie audio i są dostępne w formie mp3 w serwisie Podomatic.

Logo blue.png

Ebooki w RW2010

Kilka moich książek zostały wydane w Wydawnictwie RW2010, są dostępne do kupienia.

link=http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/-/Search.html?type=&type2=&query=SZmtleXdvcmQ9RW1tYSBQb3BpaztmaWxlX3R5cGU9O3g9MjI7eT0xNDs%3D Darmowe ebooki - www.RW2010.pl

Złota ćma

Okładka.jpg

Moja najnowsza powieść ukazała się w maju 2014 roku.

Tytułowa złota ćma to bryła bursztynu, którą wielu chce zdobyć, magiczny kamień, wyzwalający pragnienia,

dla których popełnia się zbrodnię. Przyjęłam formułę historii kryminalnej, z morderstwem jako kluczowym

motywem. Cenię kryminały, gdyż przywracają porządek świata, wstrząśnięty zbrodnią.


Umieściłam akcję w Gdańsku, pokazując go jako miasto tętniące życiem, pełne turystów i wydarzeń kulturalnych. Walczą tu dwie frakcje

o pieniądze i wpływy.Czy wygra dobra strona i miasto się wzbogaci,czy zwycięży zły i zapanuje chaos i bieda? Ponieważ jest to kryminał,

wiemy, że zatriumfuje sprawiedliwość.Możemy więc być spokojni o losy naszego miasta,ale kto przywróci ład i w jaki sposób

dowiemy się z kart książki.


"Złota ćma" - książka jest dostępna w księgarni Muza w Madisonie przy u. Rajskiej

i w Muzie przy ul. Garncarskiej, i w sklepie z pamiątkami
Garbary.jpg

i książkami "Szafa Gdańska" przy ul. Garbary 14. Ta ulica to pierwsza w prawo

od ulicy Długiej, tuż za Złotą Bramą.

Są tam piękne pamiątki z Gdańska

i książki o naszym mieście lub gdańskich autorów.




Fragmenty książki ilustrujące Gdańsk:

Wisiał na łańcuchach przykutych do ceglanego muru. Przeguby jego rąk były ujęte w ciasne obręcze, z których sterczały na boki żelazne kołki, blokujące wysunięcie się ramion rozłożonych szeroko pod wpływem ciężaru ciała. Nogi zwisały bez podparcia. Palce stóp wyprężone do niemożliwych granic, usiłujące dosięgnąć bruku, potrzebowały

milimetra, by się wesprzeć.
W obręczach.jpg


Nie żył. Głowa opadła mu na prawe ramię. Zwisała tak nisko, że zakryła twarz. Nikt by go nie rozpoznał. Nie znajdowała się tu zresztą żadna osoba, która mogłaby go nie tylko zidentyfikować, ale nawet zauważyć. Na dziedzińcu było pusto. Na dziedzińcu było pusto. Brama od strony Targu Węglowego została zamknięta. Zrobiona z metalu, gruba i ciężka broniła wejścia do Katowni i uniemożliwiała odbicie pojmanego. Torturowano tutaj więźniów. Działo się tak w poprzednich stuleciach, w naszym budynek służył pięknu i sztuce, gdyż mieściło się w nim Gdańskie Muzeum Bursztynu. O tej porze muzeum nie zwiedzano. Na brukowanym dziedzińcu nie rozlegał się stukot kroków strażnika.


Łańcuchy zostawiono jako atrakcję dla zwiedzających.

Przyciągały swą makabryczną możliwością.

Bywało, że młodzi mężczyźni zatrzymywali się przy łańcuchach

zwisających z żelaznego drążka. Odczuwali nagle przemożne pragnienie, by doświadczyć tortur na własnym ciele.

Wewnętrzny głos budził w nich śpiącego demona, a ten podjudzał: „Sprawdź”. Opierali się stopami na bruku, stojąc z podniesionymi rękami.

Po chwili odczuwali ból, gdyż krew nie dopływała do góry.

Zapadała ciemność. Zrobiło się parno i duszno.Zbierało się na burzę. Gdzieś daleko przez niebo przeleciał zygzak srebrnej błyskawicy.

I zniknął. Noc przetaczała się powoli nad Gdańskiem.



Jutro, a więc dzisiaj

Książki z gatunku sf, przynajmniej ja takie piszę, mówią o współczesności. Dzisiaj właśnie usłyszałam w radio wypowiedź prof. Safjana. Przytaczał problem pewnego asystenta z przedszkola, zwolnionego z powodu nadwagi. A co na to prawo? Otóż w moim opowiadaniu "Spełnione życzenia", zamieszczonym w tomie "Wigilia szatana" przyszłe społeczeństwo już rozwiązało ten problem. Jadźka, pracownica socjalna miała poważną nadwagę: "Zatrudniono ją tylko dlatego, że była tłustym potworem. Korzystała z konstytucyjnego prawa do traktowania niepełnosprawnych na równi z innymi. Otyłość jest przecież defektem. Genetycznym, wrodzonym, niemożliwym do usunięcia, prawda? Podobnym błędem, z jakim się człowiek rodzi, jest nadmiernie niski lub wysoki wzrost czy hiperaktywność lub ślamazarność. Rodzisz się taki i za to nie odpowiadasz. Cywilizowanemu społeczeństwu nie wolno nieszczęśników dyskryminować za defekty nie wynikające z ich winy. Korzystając z przysługującego prawa, gruba otrzymała pracę." Jednak nieszczęście pochwyciło nieszczęsną tłuścioszkę: zaczęła chudnąć. Każdego ranka zrywała się z łóżka i stawała na wadze. Nieszczęście, jedna kreska niżej. Otwierała więc lodówkę i chwytała talerze z gotowym jedzeniem, by pochłonąć ich zawartość, one same również były jadalne. I co się z nią stało? I z rodziną, której pomagała, przyznając świadczenia socjalne? Ale w jaki sposób! Te ankiety, weryfikacje, rozmowy kwalifikacyjne...Przeczytajcie. Bardzo śmieszne, gdyby nie było takie straszne. http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/-/Search.html?type=&type2=&query=SZmtleXdvcmQ9RW1tYSBQb3BpaztmaWxlX3R5cGU9O3g9MjI7eT0xNDs%3D


Sprawdza się

I znowu moje opowiadanie sf mówi o problemie z teraźniejszości. Akurat wczoraj wysłuchałam w radiowej jedynce audycji o zmniejszającej się populacji ptaków. Ociepla się budynki i zamurowuje gniada jeżyków. Stawia się kolce dla innych ptaków, bo tacy jesteśmy kulturalni i mamy wyrobiony zmysł estetyczny. A że rozmnożą się komary, a że będą choroby, to świetnie - koncerny farmaceutyczne znowu zarobią miliardy. W opowiadaniu "Zapakować w pudełko", zamieszczonym w tomie "Wigilia szatana" pokazuję skutki totalnej kontroli przyrody. Zwalczono apetyt na mięso u mięsożerców, my zrobiliśmy początek, karmiąc kurczaki paszą zbożową (i potem jadamy to mięso). Ludzie mieszkają w mieście totalnym. Bez kontaktu z przyrodą chorują na brak odporności, nie ma dla nich ratunku. Skuszona obietnicą znalezienia lekarstwa dla syna, pewna kobieta przybywa do rezerwatu przyrody, bo cała przyroda została już zapakowana w pudełko. Widzi straszliwe eksperymenty na zwierzętach, testowanych, ile wytrzymają. Dla ptaszki wyrwały się z niewoli. Poleciały w niebo, by zaśpiewać, ale wytropiły je doskonałe lasery,pach, i już umilkła ich radosna piosenka. Spadły na ziemię, okrywając się z miłością skrzydełkami. I kobieta zrozumiała: "Najpierw one, a potem - my". Ale ktoś już ją tropił. http://www.rw2010.pl/go.live.php/PL-H6/-/Search.html?type&type2&query=SZmtleXdvcmQ9RW1tYSBQb3BpaztmaWxlX3R5cGU9O3g9MjI7eT0xNDs%3D


Dziwne

Spotkania z uczestnikami Klubu Komiksu w Bibliotece Manhattan zaowocowały dziwnymi wydarzeniami. Zaczęło się od komiksu Chestera Browna "Na własny koszt", opowiadającego historię mężczyzny, który umawiał się z prostytutkami, podchodząc do tych kontaktów logistycznie i uprawiając mechanikę. Niespodziewanie podczas porządków natknęłam się na książkę A.Kuprina z roku 1929 "Jama". Akcja toczy się w burdelu, średniej klasy. Jakie zachwycające postacie, ciekawe charaktery, szokujące osobowości, choćby pewnego Niemca, który oszczędzał po fenigu, by raz na rok użyć sobie. Pewnego wieczoru przybywa grupa studentów i wykładowca, którzy spędzili dzień z panienkami z zaprzyjaźnionych rodzin na pikniku. Niewinność i bliskość dziewczyn tak ich rozochociła, że musieli się wybrać do jamy, zagarnąwszy po drodze dziennikarza. Wszyscy byli idealistami, potępiającymi burdele i głoszącymi konieczność wyzwolenia kobiet z tego haniebnego stanu. Jakże trafny obraz ukazujący, dlaczego dziewczyny różują policzki: "... krostowaty junkier, któremu tak bardzo ciąży jego dojrzałość płciowa, że głupieje wiosną (...) jakiś tam urzędniczyna, mąż ciężarnej żony i ojciec dziewięciorga dzieci (...) przychodzi tu, aby się nasycić, to esteta, który wymaga piękności. (...) ten sam uroczy kawaler domaga się jeszcze czegoś, co by naśladowało miłość, chce on, aby pieszczoty jego wzbudzały w kobiecie płomień szalonej namiętności, o którym śpiewa się w idiotycznych pieśniach miłosnych. Więc tak! Więc czego chcesz? Masz! I oto kobieta kłamie przed nim twarzą głosem, westchnieniem, ruchami ciała. On sam zresztą w głębi duszy wie dobrze o tem zawodowem oszustwie, mimo to jednak łudzi się nadzieją: Ach, jakiż jestem piękny! Ach, jakże kobiety mnie kochają!" Wspomniani mężczyźni - idealiści udali się do burdelowej restauracji, gdzie przy wódce, cygarach i jedzeniu rozprawiali o wyzwoleniu kobiety. Dziewczyny usiadły im na kolana, objęły ramionami za szyję i jakoś tak się wydarzyło, że po kolei wychodzili... wracali, po kilku trafnych argumentach za wyzwoleniem kobiety, wychodził następny z dziewczyną. Dyskusja trwała do rana, po czym wyszli wciąż dyskutując, lecz zaspokojeni fizycznie, zadowoleni intelektualnie i w poczuciu spełnionego obowiązku moralnego dla naprawy zepsutego społeczeństwa. Dziewczyn, poziewając, kładły się spać. Zachwycająca książką, jakże inna od współczesnej wizji z powieści graficznej.


Promocja książki Złota Ćma

Emma Popik - 15lipca.jpg

W dniu 15 lipca o godzinie 18:00 odbyła się promocja książki Złota Ćma, Biblioteka Manhattan al. Grunwaldzka 82 Gdańsk-Wrzeszcz. Spotkanie prowadził mecenas karnista Tomasz Snarski. Zorganizowała je Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna, a personalnie Paweł Radziszewski. Widoczna na zdjęciu pani kierownik biblioteki Anna Marszalec wita gości i spotkanie może się rozpocząć. Dziękuję wszystkim przybyłym czytelnikom. Książka jest dostępna w księgarni Muza (Madison/Gdańsk) lub księgarnia Muza ul. Garncarska oraz Szafa Gdańska ul. Garbary. Książkę także można zamówić wysyłkowo, pisząc na adres podany w zakładce kontakt. Pozostałe zdjęcia oraz informacje z promocji na fejsie FB.COM

Okładka złota ćma.jpg


Dziwne przypadki czy reguła.

Właśnie zobaczyłam wiadomość o inwazji czarnych motyli. Używamy tego określenia, aby ominąć niewygodne słowo - ciem. A my w Gdańsku mamy "Złotą ćmę" i ona lśni w każdym wyrobie z bursztynu na wszystkich straganach sklepów z biżuterią i pamiątkami. Mówi się, że na początku było słowo, myślimy o tym niejako nawiasowo, uznajemy za prawdę, bo zapisane, ale przecież nie możemy powiedzieć: "stań się, klik i jest". Wciąż jednak coś się zawęźla i łączy: kilka dni temu w telewizji usłyszałam stwierdzenie rzucone mimochodem: "słowa i myśli mają moc sprawczą". I nawet w popularnej reklamie usług bankowych potwierdzono tę prawdę, powtarzając, że nic się nie uda, mówiący ma rację: tak myśli, nie podejmuje działań, a więc powiedzenie mu się sprawdza. Mało kto jednak podejmuje decyzję, by zacząć myśleć pozytywnie, gdyż optymistyczne życzeniowe myślenie to takie śmieszne, czyż nie? Ale u mnie znowu się łączy, podeszłam na moment do telewizora, przełączam kanał i cóż widzę - kobietę ubraną w krótkie czarne bolerko, narzucone na złocistą sukienkę, rozszerzającą się jak skrzydła złotej ćmy. To prawdziwa inwazja, zmasowany atak na mój umysł, czy w drugą stronę? http://pogoda.wp.pl/kat,1035019,title,Plaga-ciem-w-Singapurze-i-Malezji,wid,16691115,wiadomosc.html?ticaid=112edb


Krzesło tortur

Byłam wczoraj w galerii przy ul. Piwnej na wystawie dzieł plastycznych Filipa Ignatowicza. Zrobiła na mnie wielkie wrażenie, choć jest prosta i niewielka. Artysta postrzega człowieka jako istotę konsumpcyjną, której naturalnym środowiskiem jest alejka... w supermarkecie, środkiem lokomocji - koszyk na kółkach na zakupy. Konsument nakupiwszy wiele zbędnych rzeczy, zasiada do konsumpcji. A jego krzesło to fotel z rzemieniami, na którym kiedyś sadzano skazańców, by torturować. Teraz jednakże, ach jak miło, fotel produkuje popcorn. Jedzcie, proszę, póki nie zamienicie się w krzesła. Artysta pokazał różne osobowości krzeseł-ludzi, trafiając w sedno naszej epoki swoją bolesną metaforą. Wielki artysta wyrośnie z młodego Filipa Ignatowicza.

I w mojej książce "Złota ćma" jest krzesło tortur."Na środku stało krzesło z wysokim oparciem. Zwisały z niego dwa czarne pasy zakończone sprzączkami, które po zapięciu utrzymywały głowę siedzącego w pionie. Z siedziska sterczały gwoździe. Było to straszne krzesło tortur."

Proponuję opuścić tę salę, gdzie - "W kątach leżał cień, kryły się w nim duchy zamęczonych więźniów. Były przejrzyste i kucając, drzemały. Czekały jednak na sposobność, by otworzyć swe wielkie i lśniące oczy i spojrzeć na żywego człowieka, którego serce przebije szpila strachu."

I przejść do następnego rozdziału.


Wylewanie nocnika za okno

Ten właśnie brzydki obyczaj przypomniał dr Jacek Pokrzywnicki podczas wczorajszej prelekcji na temat Gimnazjum Akademickiego w dawnym Gdańsku. Ówczesne zasady dobrego zachowania spisane dla uczniów przez wykładowców zabraniają tej czynności. Ale potwierdza się moja opinia, najlepiej zapamiętujemy, gdy włączają się silne emocje - odraza, wstręt czy strach. Z tego też powodu napisałam książkę o Gdańsku w formie kryminału. Czytelnikowi na pewno wryje się w pamięć Muzeum Bursztynu, gdy jego wyobraźnia wyświetli opis zwłok zawieszonych na dziedzińcu. Nie poprzestałam na podaniu szczegółów: rąk przesuniętych przez żelazne obręcze i zwieszonej na piersi głowy, lecz podkreśliłam nastrój konstruując obraz całości - "Przed ceglaną ścianą nie stał strażnik. Ze schodów nie zbiegały przejęte grupy zwiedzających. Nie było nikogo. Panowała tu upiorna cisza. Mury stały z zaciśniętymi zębami, rozpamiętując cierpienia skazańców, ich krzyk wsiąkł w strukturę cegieł i się w nich zapisał. Ktoś obdarzony wrażliwym słuchem, usłyszałby ten straszny wrzask bólu i uciekłby, wciskając pięści w muszle uszu. Zapadała ciemność. Spływając z nieba, wsączała się powoli od góry w studnię dziedzińca i układała się coraz gęstszymi warstwami. Gdy zapadła już noc, podwórko zostało wypełnione ciemnością aż po zręby dachów. Zrobiło się parno i duszno. Zbierało się na burzę. Gdzieś daleko przez niebo przeleciał zygzak srebrnej błyskawicy. I zniknął. Noc przetaczała się powoli nad Gdańskiem." Ale proszę, nie uciekajcie, przejdźcie do następnego rozdziału, czy trzymając egzemplarz książki, podążajcie śladami postaci w niej opisanych. Nie musicie trzymać się z daleka od okien.


Gdańskie oryginały

Zobaczyłam na przystanku dziewczynę oryginalnie ubraną: czarna czapeczka na jasnych włosach, kolczyk w nozdrzu, bluza, podkoszulek z napisami, wąskie spodnie, buty na grubej zelówie - wszystkie detale tworzyły ciekawą całość i bardzo jej pasowały. Zagadnęłam ją, pytając, czy dostrzega nadjeżdżający tramwaj. Wyjęła słuchawki z uszu, spojrzała, a wtedy pociągnęłam dialog, mówiąc w końcu, że cudnie wygląda. "Jakże mi pani poprawiła humor" - rozpromieniła się dziewczyna. Szkoda, że nie zrobiłam jej zdjęcia, przydałoby się do ilustracji notek na FB o mojej książce o Gdańsku "Złota ćma", w której pokazuję ciekawe typy gdańszczan, jak Józio Dachowiec czy dziwna antykwariuszka. Potem, wsiadając przy dworcu, natknęła się na młodych mężczyzn w szalikach. Cała grupa, wysiadając, wyśpiewywała "Dziękujemy, dziękujemy" - pewnie te słowa należały się starszemu mężczyźnie, który im towarzyszył. Nagle usłyszałam powtarzane wielokrotnie pytanie, kierowane do osób czekających na tramwaj - "Do you speak English?" Potwierdziłam. "Where to the centre of the town?. Centrum? Ciekawe, czy mamy centrum miasta. Czy to jest Główne Miasto - o czym nam przypomina pan profesor Januszajtis, o którym również piszę w mojej książce. Aby nie pozostawiać sceny otwartej, dokończę, że powiedziałam cudzoziemcowi, aby po prostu przeszedł tunelem na drugą stronę. Wysiadłam przy parku, gdzie siedząca na ławeczce starsza pani karmiła gołębie i odganiała czarnego cwaniaka, który szybszy od innych, wyjadał okruchy spod dziobów ruchliwego stadka. Nie mogła tego znieść ani się powstrzymać, krzycząc, poskarżyła mi się na czarny charakter czarnego gołębia. "Mężczyźni" - westchnęła na koniec. I już miałam jej całe życie jak na dłoni, skupione w jednej scenie. Jak tu nie pisać o Gdańsku, jeśli każdego dnia tak dużo się dzieje.


Jak ćmy lecące do ognia świecy tak ludzi przyciąga blask złota

„Złota ćma” to książka o lśniącym cennym bursztynie, który kryje w sobie tajemnicę zwiększającą jego wartość. To książka o możliwości zrobienia wielkiej fortuny i zarobienia olbrzymich pieniędzy, błyszczących i dotykalnych jak bryłki bursztynu zamieniające się na złote pieniążki. Gdańsk jest Światową Stolicą Bursztynu. Do miasta przybywają z zagranicy eksperci, by otworzyć Laboratorium Bursztynu. Gdy to się uda, będzie można kupować gdański bursztyn kliknięciem myszą, a bogactwo popłynie do inwestorów i do miasta. Limuzyna z ekspertami nadjeżdża, jednak na dziedzińcu muzeum wisi młody mężczyzna na średniowiecznych łańcuchach do tortur. Nie żyje. „Jak umarł?” , pyta inspektor Wilecki. Dyrektor muzeum, słysząc szum motoru nadjeżdżającej limuzyny, rwie włosy z głowy. Wiadomość z ostatniej chwili potwierdza, co napisałam: możemy zbić fortunę, bursztyn wart miliardy http://finanse.wp.pl/kat,1033689,title,Szukali-gazu-znalezli-skarb,wid,16668217,wiadomosc.html?ticaid=112e1a


'Złota ćma

'

Już w księgarni "Szafa Gdańska" przy ul. Garbary 14

Na dziedzińcu Muzeum Bursztynu wisi na łańcuchach mężczyzna. Ramiona uniesione, dłonie wsunięte w obręcze. Głowa opuszczona na ramię. Patrzący na zwłoki inspektor Wilecki czuje niepokój wynikający ze skojarzeń, których nie chce wypowiadać nawet w myśli. Zadaje sobie pytanie, czy można umrzeć, będąc zawieszonym za ramiona? Na to pytanie otrzymuje odpowiedź od dziwacznej antykwariuszki z antykwariatu na Rybackim Pobrzeżu. Kiedy tam zajdziecie, proszę ją zapytać, ona wie. Brutalnie rozwiązuje wszelkie wątpliwości prokurator Kaczmarz.


Dlaczego piękny mężczyzna został zabity?

Może zwłoki upozowano dla zmylenia śledztwa, a może z wielkiej miłości sięgającej aż po grób?


Dlaczego napisałam kryminał?

Ten gatunek niesie ze sobą silne emocje, a więc czytelnik zapamięta opisane miejsca w Gdańsku. Trzymając otwartą książkę przed sobą, może iść śladem inspektora Wileckiego, szalonej pani Jarskiej, czy wywiadowcy o pseudonimie Nemo, podążać od Bramy Złotej, ulicą Długą, minąć Dom Uphagena i wtopiwszy się w tłum zadowolonych turystów, dotrzeć do Bramy Zielonej, zakręcić w lewo nad Motławę, by spojrzeć na przybijający do brzegu galeon "Lew morski" z rozśpiewanymi uczestnikami wycieczki i wejść do restauracji Fishmarket, gdzie odbywa się tajna narada, nie domyślając się, jak niebezpieczny drań właśnie postawił swoje buciory na brzegu rzeki i się groźnie rozejrzał. Pewnie nie zauważy gdańskiego dziwaka, pomykającego po dachach, na których się wychował. A właśnie on mu zagraża. Czytelnik zafascynowany tajemnicą, zapragnie poznać miasto, zapisze je w pamięci, by zawsze do niego wracać. Tak więc, literatura kryminalne niesie ze sobą wartości poznawcze.

Do Muzeum zaraz podjedzie limuzyna, wioząc zagranicznych ekspertów, a tu na ścianie zwłoki i przed nimi policjant. Dyrektor desperuje. Obawia się kompromitacji na całą Europę.


Miasto zaprosiło zagranicznych ekspertów w celu zorganizowania Laboratorium Bursztynu, aby Gdańsk jako Światowa Stolica bursztynu sprzedawał bursztyn certyfikowany,a nabywca otrzymywał paszport zaświadczający oryginalność zakupionego kamienia. Czy jednak eksperci nie chcą się obłowić kosztem miasta? Profesor Pramfild z Wielkiej Brytanii, marzy o uzyskaniu, tytułu Królewskiego Dostawcy. Muzeum ma piękny okaz, w którym jest zatopiona złota ćma. Bursztyn, lśniący jak złoto, przyciąga swą magiczną siłą, ci, którzy pragną go zdobyć, lecą jak ćmy do płomienia świecy. Zrobią wszystko, by go pochwycić: mogą zabić, oszukać, intrygować, szantażować. Każdy chce ubić interes kosztem miasta.

Czy jednak są w ogóle potrzebni? Miasto ma wielkie zasoby intelektualne, a tworzą je stypendyści Fahrenheita. Najwybitniejsi absolwenci gdańskich szkół średnich, otrzymali od miasta stypendium i ukończyli zagraniczne uczelnie, teraz więc mogą się odwdzięczyć miastu. Złota ćma, a więc piękna inkluzja, została oprawiona w srebro, zamieniając się w drogocenny naszyjnik.

Trwa Tydzień Bursztynu, miasto zorganizowało wspaniałe uroczystości dla mieszkańców i turystów. Przez Główne Miasto przejeżdża kawalkada "zbójców" z worami bursztynu - to tylko inscenizacja, jednak ktoś chce się zakraść do Muzeum i zabrać nie tylko Złotą ćmę, ale również wykraść cały drogocenny bursztyn, którym miasto się szczyci. Dyrektor naraża swoje życie, ratując zbiory. Jak je zabezpieczyć, jak ochronić? Dyrektor Biura Bursztynu. Mirosław Kyklos bierze sprawę w swoje silne ręce.

Profesor Pramfild nie ma zamiaru wypuścić skarbu ze swoich zachłannych pazurów. Jest jednak gościem miasta i zostaje potraktowany jak należy. Do gry włączają się inni, stają naprzeciwko siebie cwaniacy i obrońcy honoru miasta i jego mienia. Niespodziewanie zostaje odkryta tajemnica związana z bursztynem i stawka szybuje w górę.

Okładka złota ćma.jpg


Tajemnice Emilki

Tajemnice emilki2 okładka.jpg

Pobierz darmowy fragment

Zachęcam do zapoznania się z najnowszą premierą Oficyny wydawniczej RW2010.

Choć książka zasadniczo przeznaczona jest dla dzieci, to naszym zdaniem także niektórzy dorośli powinni je przeczytać.

„Tajemnice Emilki” to opowieść o wrażliwej, ciekawej świata dziewczynce, która nawet nie podejrzewa, jak wiele zmieni w jej życiu jeden dzień, jedno wydarzenie, jeden sekret. Emilka nieoczekiwanie zaczyna inaczej postrzegać świat wokół siebie. Próbując rozwikłać zagadkę kociąt, poznaje tajemnice swoich koleżanek, kolegów, dorosłych. Zaczyna zadawać pytania, których wcześniej nie zadawała. I widzi rzeczy, na które przedtem nie zwracała uwagi. Emilka podąża od jednej przygody do drugiej, od jednego sekretu do drugiego. Błądzi, myli się, ale w końcu szeroko otwiera oczy, a pojawiające się na jej drodze przeciwności i niebezpieczeństwa pokonuje własną wytrwałością i uporem. Niepostrzeżenie kształtuje się charakter Emilki – staje się coraz silniejsza, odważniejsza i pewniejsza siebie. Zdobywa wiedzę, jak odmawiać, gdy nie chce czegoś zrobić, i jak nie przejmować się tym, na co nie ma wpływu.


Emma Popik: Tajemnice Emilki

Kto porzucił kotki pod płotem? Kim są sieroty europejskie? Czemu chłopcy się biją? Dlaczego bibliotekarz w ciepły dzień chodzi w szaliku? Kto mieszka w dzikim sadzie? Kto rozmawiał pod oknami dziwnie trzaskającym głosem? Co ukrywa Babcia? A Jolka? Co znaczy grzeczność Nuli? Jaki naprawdę jest Aki? Co trzyma w swojej wielkiej torebce pani Rysia? Może dobre wychowanie? Czy bliźnięta mogą być zupełnie do siebie niepodobne? Te i wiele innych pytań zaprząta Emilkę, która podąża od jednej przygody do drugiej, od jednego sekretu do drugiego. Niepostrzeżenie kształtuje się charakter Emilki – staje się coraz silniejsza, odważniejsza i pewniejsza siebie. Zdobywa wiedzę, jak odmawiać, gdy nie chce czegoś zrobić, i jak nie przejmować się tym, na co nie ma wpływu. A gdy trzeba, gdy tego wymaga sytuacja – działa, zamiast załamywać ręce. Wzmocniona wewnętrznie, jest gotowa na nowe wyzwania, jakie stawia przed nią świat.


Wywiad z bogiem

Wywiad z bogiem - Przeczytaj fragment Tutaj pojawi sie opis ksiazki Wywiad z Bogiem, notatka z dnia 28 marca br.

Wywiad-z-bogiem-piorun-3.jpg


Trzeci cycek

Trzeci cycek demo.jpg

Emma Popik „Trzeci cycek” zbiór opowiadań sf ISBN: 978-83-63598-73-0 (pdf), 978-83-63598-74-7 (epub), 978-83-63598-75-4 (mobi) ilość stron: 162 cena: 9,90 słowa kluczowe: sf, fantastyka, opowiadanie, cycek, Popik, Emma, RW2010, robot, planeta, system, komputer

A gdybyś pewnego dnia się obudził i wymacał z przodu piersi, które wyrosły nocą, to co byś zrobił? Skutki tego niesamowitego odkrycia zawiodły bohatera (bohaterkę?) opowiadania „Trzeci cycek” w głębię podziemi i nieznanej dotąd seksualności, oraz doprowadziły do zrozumienia własnych odczuć i pojęcia rozmiarów zbrodni, której stał się ofiarą. Eryk-poczciwina rozpoczyna grę, która miesza mu w głowie i dziwnie w niej słowa układa. Cel: ratowanie ludzkości, zostanie bohaterem. Tylko czy to naprawdę jest gra, a może to wszystko dzieje się w realu, i „Musisz tu wrócić”, inaczej stanie się coś strasznego? Czym zatykać uszy, gdy na zrębach muru cmentarza wyją blade istoty, i czy na pewno to „Wilkołaki”, a może żywi ludzie, skazani na los gorszy od śmierci?

Tytułowy „Trzeci cycek” rozpoczyna tom, na który składa się siedem intrygujących i przejmujących opowieści. Kwestie płci, wolnej woli, przeznaczenia, ratowania ludzkości przed knowaniami służb i tyranią systemu, walki o własną tożsamość, marzenia, miłość, prawo do wyboru, relacje między człowiekiem a sztuczną inteligencją. Oto tematy, które autorka porusza z odwagą, mądrością oraz niebywałą wprost empatią, wnikając w dusze kobiety, mężczyzny, robota.

Emma Popik to mistrzyni krótkiej formy, która powraca w świetnej formie w zbiorze nigdzie wcześniej niepublikowanych tekstów. Jej opowiadanie „Mistrz” zaliczono do stu najlepszych polskich opowiadań. I nic się nie zmieniło. Utwory autorki wciąż wzbudzają emocje i skłaniają do refleksji, gdyż mówią o ważnych problemach dotyczących cywilizacji i człowieka, którego Emma Popik zawsze broni i nigdy nie pozostawia bez nadziei.

Do czytania


Archiwalne

Wrzesień 2013

Pazdziernik 2013

Listopad 2013

Grudzien 2013

Styczen 2014

Luty 2014

Marzec 2014

  • To było - Wydarzenia które już przeszły do historii

Strony zewnętrzne

Gdańsk okiem pisarki na portalu ibedeker.pl