Plan: Różnice pomiędzy wersjami

Z Emma Popik : Oficjalna strona gdanskiej autorki ksiazek SF
Skocz do: nawigacja, szukaj
Linia 1: Linia 1:
  
 +
== Plan : zbiór opowiadań sf ==
  
 
[[Plik:okladka_plan.jpg|thumb]]
 
[[Plik:okladka_plan.jpg|thumb]]
  
Jest to fragment tytułowego opowiadania "Plan".
+
„Plan” to 11 opowiadań ukazujących niezwykłe światy, tak charakterystyczne dla tej autorki. Groza i niesamowitość idzie za plecami zwyczajnych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z niebezpieczeństwem i ocaleć. Dlaczego białe miasteczko opanowuje amok mordu? Czy ograniczony umysłowo chłopak ma szansę w zmaganiu z geniuszem? Czy pokonamy pandemiczne choroby, których być może nie ma? I jaki jest plan ratunku dla planety Ziemia? Czy historia kiedyś zacznie się od początku i kto ją puści w ruch? Te „Kłopotliwe pytania” zadowolą czytelnika wyrafinowanego intelektualnych, potrzebującego głębokich wzruszeń.
 +
 
 +
 
 +
 
 +
'''Spis opowiadań w książce :'''
 +
 
 +
* Kłopotliwe pytania
 +
* Spełnione życzenia
 +
* Zapakować w pudełko
 +
* Plan  (PDF [[Plik:plan opowiadanie tytulowe.pdf]])
 +
* Geniusz i lustro
 +
* Demon zagłady na Dzikim Zachodzie techniki
 +
* Najpiękniejszy dzień na śmierć
 +
* Martwcie się, cymbały, a nam gra muzyka, czyli Zespół Nieprzystosowania Społecznego
 +
* Sześć dni do końca świata, czyli Wigilia szatana
 +
* Opowiedz nam, ojcze, historię początku
 +
* Wrzuć 5 centów
 +
 +
 
 +
'''Dodatkowe informacje:'''
 +
 +
Liczba stron: 184
 +
 
 +
Format: 146 x 210 mm
 +
 
 +
Oprawa: miękka
 +
 
 +
ISBN-13: 9788392273547
 +
 
 +
Data wydania: październik 2009
 +
 
 +
 
 +
'''Książka w sprzedaży:'''
 +
* Gildia.pl [http://www.sklep.gildia.pl/literatura/116451-emma-popik-plan]
 +
* Inbook.pl [http://www.inbook.pl/product/show/199147/ksiazka-plan-i-inne-opowiadania-emma-popik-ksiazki-literatura-piekna-opowiadania?rdir=no&lkst=57024&utm_source=nokaut.pl&utm_medium=cpc&utm_campaign=2012-07&utm_content=199147#nclid=4805b87a94815e8bd26fe9838a630223]
 +
 
 +
 
 +
'''Fragment tytułowego opowiadania "Plan"'''
  
 
Zdążył dotrzeć do Misji, kiedy lunął deszcz. Nie wiadomo, jak mu się udało przejść przez bramę chronioną zamkiem szyfrowym. Nie mógł przecież sforsować muru otaczającego teren Misji, chyba że dysponował sprawnością komandosa. Misja! Tak nadal nazywano to miejsce, chociaż żołnierze dawno już swoją misję ukończyli i odlecieli warczącymi maszynami po kolei, szwadron za szwadronem. Wtedy przez otwarte drzwi widać ich było siedzących rzędem i trzymających ręce na broni położonej płasko na kolanach. Patrzyli z góry na miasto, które prawie zrujnowali. Przyglądali się z pogardą skłóconym ludziom, których nie udało im się ucywilizować. Spoglądali na wąskie uliczki wśród wysokich domów, wiedząc, że pleniący się tam złoczyńcy tylko czekają, by ostatnia maszyna zniknęła za łańcuchem gór. Wtedy bandyci wypełzną niby szybkie skorpiony i będą kąsać wszystkich. Obejmą władzę, bo teraz ich kolej, i odegrają się na każdym, bez wyjątku. Żołnierze, trzymając spokojnie ręce na broni, byli jednak czujni i w napięciu obserwowali to miasto i jego ciemne, cuchnące uliczki, podobne do kolein wyżłobionych przez koła wozów historii. Nie byli bezpieczni, póki ich warczące maszyny nie przeleciały poza łańcuch gór. Wiedzieli, że potem nikt już nie będzie pewny swego życia. Ale to ich nie obchodziło.
 
Zdążył dotrzeć do Misji, kiedy lunął deszcz. Nie wiadomo, jak mu się udało przejść przez bramę chronioną zamkiem szyfrowym. Nie mógł przecież sforsować muru otaczającego teren Misji, chyba że dysponował sprawnością komandosa. Misja! Tak nadal nazywano to miejsce, chociaż żołnierze dawno już swoją misję ukończyli i odlecieli warczącymi maszynami po kolei, szwadron za szwadronem. Wtedy przez otwarte drzwi widać ich było siedzących rzędem i trzymających ręce na broni położonej płasko na kolanach. Patrzyli z góry na miasto, które prawie zrujnowali. Przyglądali się z pogardą skłóconym ludziom, których nie udało im się ucywilizować. Spoglądali na wąskie uliczki wśród wysokich domów, wiedząc, że pleniący się tam złoczyńcy tylko czekają, by ostatnia maszyna zniknęła za łańcuchem gór. Wtedy bandyci wypełzną niby szybkie skorpiony i będą kąsać wszystkich. Obejmą władzę, bo teraz ich kolej, i odegrają się na każdym, bez wyjątku. Żołnierze, trzymając spokojnie ręce na broni, byli jednak czujni i w napięciu obserwowali to miasto i jego ciemne, cuchnące uliczki, podobne do kolein wyżłobionych przez koła wozów historii. Nie byli bezpieczni, póki ich warczące maszyny nie przeleciały poza łańcuch gór. Wiedzieli, że potem nikt już nie będzie pewny swego życia. Ale to ich nie obchodziło.

Wersja z 10:20, 20 lip 2012

Plan : zbiór opowiadań sf

Okladka plan.jpg

„Plan” to 11 opowiadań ukazujących niezwykłe światy, tak charakterystyczne dla tej autorki. Groza i niesamowitość idzie za plecami zwyczajnych ludzi, którzy muszą się zmierzyć z niebezpieczeństwem i ocaleć. Dlaczego białe miasteczko opanowuje amok mordu? Czy ograniczony umysłowo chłopak ma szansę w zmaganiu z geniuszem? Czy pokonamy pandemiczne choroby, których być może nie ma? I jaki jest plan ratunku dla planety Ziemia? Czy historia kiedyś zacznie się od początku i kto ją puści w ruch? Te „Kłopotliwe pytania” zadowolą czytelnika wyrafinowanego intelektualnych, potrzebującego głębokich wzruszeń.


Spis opowiadań w książce :

  • Kłopotliwe pytania
  • Spełnione życzenia
  • Zapakować w pudełko
  • Plan (PDF Plik:Plan opowiadanie tytulowe.pdf)
  • Geniusz i lustro
  • Demon zagłady na Dzikim Zachodzie techniki
  • Najpiękniejszy dzień na śmierć
  • Martwcie się, cymbały, a nam gra muzyka, czyli Zespół Nieprzystosowania Społecznego
  • Sześć dni do końca świata, czyli Wigilia szatana
  • Opowiedz nam, ojcze, historię początku
  • Wrzuć 5 centów


Dodatkowe informacje:

Liczba stron: 184

Format: 146 x 210 mm

Oprawa: miękka

ISBN-13: 9788392273547

Data wydania: październik 2009


Książka w sprzedaży:


Fragment tytułowego opowiadania "Plan"

Zdążył dotrzeć do Misji, kiedy lunął deszcz. Nie wiadomo, jak mu się udało przejść przez bramę chronioną zamkiem szyfrowym. Nie mógł przecież sforsować muru otaczającego teren Misji, chyba że dysponował sprawnością komandosa. Misja! Tak nadal nazywano to miejsce, chociaż żołnierze dawno już swoją misję ukończyli i odlecieli warczącymi maszynami po kolei, szwadron za szwadronem. Wtedy przez otwarte drzwi widać ich było siedzących rzędem i trzymających ręce na broni położonej płasko na kolanach. Patrzyli z góry na miasto, które prawie zrujnowali. Przyglądali się z pogardą skłóconym ludziom, których nie udało im się ucywilizować. Spoglądali na wąskie uliczki wśród wysokich domów, wiedząc, że pleniący się tam złoczyńcy tylko czekają, by ostatnia maszyna zniknęła za łańcuchem gór. Wtedy bandyci wypełzną niby szybkie skorpiony i będą kąsać wszystkich. Obejmą władzę, bo teraz ich kolej, i odegrają się na każdym, bez wyjątku. Żołnierze, trzymając spokojnie ręce na broni, byli jednak czujni i w napięciu obserwowali to miasto i jego ciemne, cuchnące uliczki, podobne do kolein wyżłobionych przez koła wozów historii. Nie byli bezpieczni, póki ich warczące maszyny nie przeleciały poza łańcuch gór. Wiedzieli, że potem nikt już nie będzie pewny swego życia. Ale to ich nie obchodziło.