Marzec 2014

Z Emma Popik : Oficjalna strona gdanskiej autorki ksiazek SF
Skocz do: nawigacja, szukaj

Obrazy słów: 17 marca 2014

Starałam się pisać obrazami, właściwie nie mając wyjścia, bo się narzucały. Sięgnęłam jednak po dzieło pisarza i czuję się jak w galerii: każde zdanie niemal jest obrazem. "Przez wiele miesięcy wleczono mnie jako tłumacza wojskowego przez świat w gruzach", "znowu wyrzucono na bruk miasta, gdzie trudniej niż w jakimkolwiek innym miejscu było borykać się z nędzą". Przytoczę opis biedy, waham się nazwać go pięknym, powiem, że jest wyrazisty. "Och znałem z doświadczenia straszliwą dolę tych, co w nocy piorą swoją jedyną koszulę, chodzą po śniegu z dziurawymi podeszwami, palą połówki papierosów i gotują w szafie, a w końcu ulegają takiej obsesji głodu, że ich inteligencja ogranicza się do jednej myśli: jedzenia". Dwóch mężczyzn toczy rozmowę na temat muzyki wykonywanej pierwotnymi instrumentami, a jeden zaczyna mówić głosem głuchym, jakby czerpiąc siłę z jakiejś ciemnej egzaltacji. I znowu piękny obraz: "I tak jak grzesznik wytrząsa przed konfesjonałem czarny worek swoich nieprawości i pożądań..." "I mnie też przygniatają moje własne zdania - jak gdyby wypowiedziane przez kogoś innego, przez sędziego, którego nosiłem w sobie, nie wiedząc o tym.." "Chodzi tylko o to, czy wyrzeknę się możliwości przepłynięcia wzdłuż czarodziejskiej rzeki z miłości do trocin barowych". Tymczasem deszcz dzwoni mocno o szyby, gospodarz wychodzi po płaszcz. "Wykorzystałem tę sposobność, by uciec. Chciało mi się pić. W tej chwili interesowało mnie tylko to, by jak najprędzej znaleźć się w pobliskim barze, gdzie na ścianie wisiały fotografie koni wyścigowych". Lubię takie zakończenia, nie są definitywne, lecz tworzą wyjście do następnej sceny. Często je stosuję, choćby w rozdziale zakończonym przed południem: "Był już pewien, że tu jej nie ma. Wiedział jednak, gdzie ją znajdzie".


Infantylizm i gender: 15 marca 2014

Obserwuję dyskusje o przebierankach i rolach. Ostatnio się mówi o roli ojca i konieczności jego uczestniczeniu w życiu dziecka. Często bywa to terrorem, dzieci domagają się wspólnego grania w piłkę czy w różne gry. Obserwuję udrękę mężczyzn w tej infantylnej roli: w parku ciskają kijkami, by strącić jesienią kasztany, trochę porzucają piłkę i mają dość. Nie od tego są ojcowie, to dzieci mają uczestniczyć w ich czynnościach. I ma to być dla nich wyróżnieniem. Mężczyźni mają wiele ciekawych hobby, fotografowanie, majsterkowanie, znaczki, piłka, elektronika, obserwowanie ptaków, jazda rowerem - tysiące innych, nie sposób zliczyć. Mają wiele do zaoferowania. Chłopcy uczą się męskiego zachowania i reakcji, chcą być tacy jak ojciec, a nawet jeśli nie chcą, wiele cech w nich pozostaje. Nabywają umiejętności. Napisałam w książce "Zakręcone urodziny", którą przygotowuję do wydania, że ojcowie to zasady. Mężczyźni są fundamentem i podstawą rzeczywistości i wcale mnie nie cieszy, gdy ich synowie wrzeszczą: "Choć grać ze mną", a oni się poddają, bo tak się robi i chcą uniknąć wymówek. Infantylni mężczyźni w kabotyńskich rolach - na czym się oprzeć?