Kłopotliwe pytania

Z Emma Popik : Oficjalna strona gdanskiej autorki ksiazek SF
Wersja z dnia 11:00, 25 lip 2012 autorstwa Tkalinowski (dyskusja | edycje)
(różn.) ← poprzednia wersja | przejdź do aktualnej wersji (różn.) | następna wersja → (różn.)
Skocz do: nawigacja, szukaj

Plik:Klopotliwe pytania.pdf

Po kąpieli zamszowa skóra dzieci wyschła szybko pod sztucznym słońcem, nakierowanym na dolinę. Usiadły na ciepłym, czystym piasku, podgrzewanym od spodu i patrzyły przed siebie. Matka wyszła z podziemnych sal i stąpając lekko w złotych sandałach, podeszła do dzieci, zdziwiona ich spokojem. Podniosły ku niej twarze.

Dlaczego tu nie ma nikogo? - zapytał Ejdem.

Na wzgórzu stało białe miasto. Były tam prostopadłościenne budowle przykryte kopułami. Ale wokoło, jak okiem sięgnąć, leżała płaszczyzna pokryta kryształkami piasku.

Jak to nie ma nikogo? - rzekła mama. - My jesteśmy.

A oprócz nas?

Czy brakuje ci towarzystwa, kochanie? Mogę zaprosić jakieś dzieci w przyszłym miesiącu. Nie mogą przyjść dzisiaj? - zapytała Ijwa.

Oczywiście, że nie, kochanie. Nikt nie może przyjść nagle, bez zapowiedzi. To trzeba uprzednio ustalić. Poza tym, odległości.

Dlaczego są odległości i dlaczego wszystko trzeba ustalać? - dopytywała się dziewczynka. Brakuje ci spontaniczności, kochanie - powiedziała mama. - Mam więc dla was niespodziankę. Urządzamy piknik.

Widząc zdziwione buzie dzieci, dodała. - A teraz, uwaga, transformacja!

Nim zdążyły zareagować, znalazły się na przeciwległym brzegu. Nie potrafiły odgadnąć, jak odbywa się ta przemiana. Tuż przed nimi leżało złociste morze, a powyżej, po prawej ręce wspinało się wzgórze, na którym stało miasto. Po drugiej stronie, za morzem, musiał stać ich dom. Zrobimy ognisko- zawołała mama, klaszcząc w dłonie.

Po chwili na kryształkach piasku pojawiły się złociste beleczki, które zrobiły się ciepłe. Ponad nimi zamigotały błękitne światełka.

Po co robimy ognisko? - zapytał Ejdem. - Przecież jest ciepło. Zawsze ciepło. Czy kiedyś było zimno? - dodała swoje pytanie dziewczynka. - I ktoś musiał się ogrzewać przy ognisku?

Co masz na myśli, mówiąc: kiedyś? - zapytała mama.

Kiedy nie było słońca, które świeciło nad naszą doliną i kiedy niebo nie było różowe.

A jakież mogłoby być niebo? - zapytała mama.

Chłopiec pochylił się nad ogniskiem i studiował jego wygląd.

Z czego jest zrobiony ogień?

I dlaczego jest niebieski? - zadała swoje pytanie dziewczynka.

Ogień zawsze był niebieski.

Spojrzały na siebie porozumiewawczo. Nie wierzyły wyjaśnieniom matki. Matka to odczuła.

Tak jest dobrze i pięknie. Nie istnieją niepokój i niebezpieczeństwo I wcale nie musimy się troszczyć o czas przeszły. Zadecydowaliśmy, że powinien być zapomniany. Mamy tylko przyszłość. A teraz popatrzcie sobie na zachód słońca. Potem pójdziecie spać.

Słońce zaczęło przygasać. Zrobiło się błękitne, a następnie granato we. Niebo zaczęło blaknąć, a potem przechodzić wszystkie gamy fioletu. Kiedy zgasło słońce, zamieniając się w czarny punkcik lampy, niebo zamieniło się w purpurową, dymiącą mgłę. Dzieci siedziały osypane purpurowym proszkiem i podziwiały muzykę barw.

Pięknie, prawda? - zauważyła matka. - I pomyśleć, że kiedyś niebo było czarne, a na nim miliardy srebrnych kropek. I tak co noc, cóż za banał.

A czym były te kropki?

Podejrzewam, że nie istniały jeszcze tak doskonałe programy jak teraz. Cóż, wszystko się rozwija w naszych rękach, a i my stajemy się doskonalsi.

Skąd ty tak wiele wiesz, mamo? - zapytała dziewczynka.