"Wejście do baśni" - sztuka teatralna

Z Emma Popik : Oficjalna strona gdanskiej autorki ksiazek SF
Skocz do: nawigacja, szukaj


Sztuka teatralna dla dzieci

Akt I

Scena 1

Pokój pełen zabawek, w bałaganie nie widać Tomka. Stukanie do drzwi.



Tomek: Kto tam?!

Kolega: To ja! Przyszedłem się z tobą pobawić.

Tomek: Już otwieram.

(Usiłuje dojść do drzwi torując sobie drogę wśród zabawek. Odsuwa je, lecz wciąż leżą mu na drodze, przewraca się i wstaje.)

Kolega: (Stuka) Otworzysz, czy nie?

Tomek: Idę! (Zabawki spadają i zagradzają mu drogę, odpycha je.) Już idę!

Kolega: (Stuka.) Nie będę dłużej czekać.

Tomek: (Torując sobie drogę.) Chwileczkę!

Kolega: Odchodzę. (Słychać schodzenie ze schodów.)

Tomek: Stój! (Dopadł drzwi.) Otwieram. (Usiłuje otworzyć drzwi, zrobił szparę.) Wracaj!

Kolega: No, dobrze.

Tomek: Nie mogę otworzyć. Moje zabawki zagradzają drzwi.

Kolega: (Wsuwa głowę i ramię przez szparę.) Otwórz szerzej!

Tomek: Pchaj z tamtej strony, je będę ciągnął. (Mocują się słychać trzaski łamanych zabawek.)

Kolega: Co to?

Tomek: Połamałeś moją zabawkę. (Podnosi z podłogi i podsuwa koledze pod oczy.) Patrz!

Kolega: To nie ja!

Tomek: Pchałeś drzwi!

Kolega: Kazałeś mi!

Tomek: Ale nie kazałem ci łamać moich zabawek.

Kolega: Wcale nie muszę tu wchodzić.

Tomek: Musisz! (Wciąga go, chłopiec wpada i przewraca się.)

Kolega: (Podniósłszy się, rozgląda się, gwiżdżąc.) Ale tu bałagan!

Tomek: W co się bawimy?

Kolega: W samochody.

Tomek: Mam wyścigówki!

Kolega: Pokaż!

Tomek: (Grzebiąc w stosie zabawek i rozrzucając je.) Zaraz znajdę. Były duże i czerwone!

Kolega: No, gdzie są?

Tomek: Miałem ją przed chwilą. (Rozrzuca zabawki, niemal znika zasypany nimi.)

Kolega: Nic nie można znaleźć w takim bałaganie!

Tomek: No to pobawmy się kolejką.

Kolega: Zgoda! Masz elektryczną?

Tomek: Mam kilka. I tory i wszystko! (Szuka.)

Kolega: Pośpiesz się, nie będę tyle czekać!

Tomek: Widziałem je przed chwilą. O, mam.

Kolega: Pokaż! Ha, ha! To przecież drabina strażacka, a nie tory. Ha, ha, ha!

Tomek: Zaraz znajdę! (Spod zabawek wyłania się kabina sterownicza.)

Kolega: A co to?!

Tomek: Rakieta kosmiczna! Wsiadaj, polecimy na Księżyc!

Kolega: Naprawdę?!

Tomek: Będzie wszystko jak w kosmosie. Porządnie trzęsie!

Kolega: Ja pierwszy!

Tomek: Trzeba znaleźć kask. Bez kasku nie wolno wsiąść. (Szuka rozrzucając zabawki, jedna z nich trafia w kolegę.)

Kolega: Uważaj!

Tomek: Ty uważaj! Czemu tu stoisz?!

Kolega: (Zabawki wciąż go trafiają.) Au! To boli!

Tomek: Odsuń się! Gdzież są te kaski?

Kolega: Au! (Zasłaniając się ramionami ucieka.) Baw się sam! Nie przyjdę do ciebie, zanim nie zrobisz porządku.


Scena 2

Tomek.

No, to nie!

Chwyta zabawki na chybił trafił.)

Porządek! Jak to zrobić?! Nie wiem. Nie umiem sobie z tym poradzić.

Kto mi powie, jak zrobić porządek? Kto mi pomoże?

Zwraca się w kierunku drzwi.)

Poszedłeś sobie! Dobrze! Będę sam.

(Bierze do rąk zabawki, po chwili je odrzuca.)

Ale ja nie chcę być sam!

(Zwraca się do zabawek.)

Dlaczego wy nie jesteście zaczarowane?! A może jesteście?


(Staje na środku rozprostowuje ramiona i zamyka oczy.)

Chcę, aby stały się czary! Niech moje zabawki ktoś zaczaruje!

(Światło się stopniowo rozjaśnia, zabawki po kolei znikają.)

Niech będzie porządek!


Scena 3

Wielka sala w pałacu, ściany i posadzka lśnią jak lustra, wszędzie panuje idealna czystość.

Na półkach zabawki poustawiane według kolorów, form i rozmiarów. W kabinie kosmicznej siedzą Król i Królowa Porządku w

kaskach, przed nimi pulpit sterowniczy, przyciski, lampki, dźwignie.

Król nosi okrągłe i grube okulary, które wciąż mu się zsuwają z nosa, Królowa ma lornetkę.

Tomek:

(Rozglądając się.)

Moje zabawki! Poukładane!

Królowa:

Nie dotykaj!

Król:

(Sepleniąc i poprawiając okulary.)

Tak, tak, nie dotykaj, chłopcze.

Królowa:

(Do Krola.)

Cicho bądź!

Tomek:

To moje zabawki!

Królowa:

Powiedziałam, nie dotykaj!

Król:

Tak, tak, nie dotykaj, chłopcze!

Królowa:

(Do Króla.)

Ciicho!

(Do Tomka.)

Nie ruszaj!


Tomek:

Są poukładane! Podoba mi się ten porządek! Teraz mogę się bawić samochodami!

(Wyciąga rękę do półki z samochodami.)

Królowa:

Stój!

Król:

Tak, tak, stój, chłopcze.

Królowa:

(Do Króla.)

Cicho!

Z kabiny sterowniczej wysuwa się łapa bokserska i boksuje Tomka, ten się przewraca.

Tomek:

Oj, boli! Przestań.

Królowa:

Wstań!

(Łapy zostają schowane do kabiny.)

Powiedziałam, nie dotykaj!

Król:

Tak, tak, powiedziałam, nie dotykaj, chłopcze.

Królowa:

(Do Króla.)

Nie dotykaj, przestań, cicho bądź!

Tomek:

To moje zabawki, chcę się nimi bawić.

Królowa:

Ale to ja zrobiłam porządek! Dlatego musisz się mnie słuchać!

Król:

Tak, tak, musisz się mnie słuchać, chłopcze!

Królowa:

(Do Króla.)

Mnie, nie ciebie!

Król:

Tak, tak, mnie nie ciebie, chłopcze!

Królowa:

(Do Króla.)

Mnie! Mnie! Mnie!

Król:

Tak, tak, mnie, mnie mnie, chłopcze!

Królowa:

(Do Króla.)

Cicho!

(Do Tomka.)

Zbliż się!

Król:

Tak, tak, zbliż się, chłopcze!

Tomek:

Nie chcę! Jesteście niedobrzy i wciąż się kłócicie!

Królowa:

Musisz robić to, co ja chcę. Bo tu panuje MÓJ porządek.

Król:

Tak, tak, mój porządek, chłopcze.

Królowa:

(Do Króla.)

Cicho!

(Kiwa na Tomka, gdy zbliżył się, ogląda go przez lornetkę.)

Zostaniesz tu tak długo, póki cię nie nauczę porządku. Zacznę od razu. Pierwsza lekcja. Nauka oddychania.

Król:

Tak, tak, źle, chłopcze.

Królowa: Źle! Mówię. To znaczy dobrze, ale źle. Cicho!

Tomek:

Przecież umiem oddychać!

(Król naciska klawisze, z kabiny wysuwają się łapy i naciskają płuca jak w sztucznym oddychaniu.)

Tomek:

Oj, boli, puszczaj!

Królowa:

Ha, ha! Teraz druga lekcja. Nauka stania. Stój prosto!

Król:

Tak, tak, chłopcze.

Królowa: Nie, tak! Cicho! (Z kabiny wysuwa się druga para łap i zaczyna tarmosić Tomka.)

Tomek:

Puść mnie. Au, oj!

Królowa: Ha, ha! Teraz trzecia lekcja. Nauka chodzenia.

(Trzecia para łap ustawia chłopcu nogi.)

Tomek:

Ile jeszcze będzie lekcji?

Królowa:

Tysiąc, ha, ha, zostaniesz u mnie na zawsze.

Król:

Tak, tak, na zawsze, chłopcze.

Królowa:

(Do Króla.)

Nie, to znaczy, tak, cicho.

Król: Chyba, że...

Królowa:

Cicho!

Tomek:

Królu, proszę cię, mów.

Król: Tak, tak, mów. On powiedział, mów. On mówi, powiedz. Ja mówię, on powiedział, my mówimy.

Królowa:

Ciicho!

Tomek:

Mów, Królu, mów.

Królowa:

Ciiicho!

Król:

(Wstając.)

Ja, Król krainy porządku, mówię. Tak, tak, chłopcze, mówię. Możesz się stąd wydostać pod jednym warunkiem, pod jedynym...

Królowa:

Cicho!

Tomek:

Mów, Królu.

Król:

Musisz odgadnąć...

Tomek:

Odgadnę!

Krolowa:

Nie pytasz, co?

Król:

Tak, tak, nie pytasz, chłopcze.

Królowa:

Cicho!

Tomek:

Mów, Królu.

Król:

Musisz odgadnąć, co masz odgadnąć. Tak, chłopcze!

Tomek:

Odgadnąć co odgadnąć?

Król:

Tak, tak, chłopcze!

Królowa:

Ha, ha, ha! Wielu próbowało! Popatrz.

Na znak Królowej wchodzą dzieci zamienione na kukiełki poruszając się mechanicznie, mają na twarzach maski lalek, widać jednak, że są dziećmi.

Dziewczynka:

Odczaruj mnie!

(Spod maski lecą łzy.)

Tomek:

Sama się odczaruj!

Chłopiec:

Odczaruj mnie!

Tomek:

Dlaczego mam coś zrobić dla ciebie?

Królowa:

Ha, ha, ha! Nie odgadniesz! Ha, ha, ha!

Scena 4

Olbrzymia kuchnia. Tomek siedzi pod piecem kuchennym i szoruje garnki. Gamoń zamiata podłogę, Gruba Kucharka krząta się.

Gruba Kucharka: Sprzątamy! Nie wchodzić!

Gamoń: Tu nikt nie przyjdzie.

Gruba Kucharka: Zamiataj od prawej do lewej, Gamoniu.

Gamoń: Nie wiem, gdzie jest prawa strona, Gruba Kucharko.

Gruba Kucharka: Bo jesteś gamoniem. Prawa jest przeciwna do lewej strony.

Gamoń: Ale ja nie wiem, gdzie jest lewa strona.

Gruba Kucharka; Bo jesteś gamoniem. Lewa jest przeciwna do prawej strony. Sprzątaj, spiesz się.

Gamoń: Nikt nie przyjdzie, gdyż...

Gruba Kucharka: Milcz, Gamoniu. Mów do mnie, Królowo.

Gamoń: Dobrze, Gruba Kucharko.

Tomek: Dlaczego tu nikt nie przyjdzie?

Gruba Kucharka: Bo sprzątamy.

Gamoń: Kłamiesz, Gruba Kucharko.

Tomek: Dlaczego kłamiesz?

Gruba Kucharka: Nie słuchaj go, to gamoń.

Tomek: Ale dlaczego tu nikt nie przyjdzie?

Gamoń: Boją się.

Tomek: Kogo?

Gamoń: Grubej Kucharki.

Gruba Kucharka: Nie słuchaj go, to gamoń.

Tomek: Ha, ha, wygląda jak gamoń.

Gruba Kucharka: Mów do mnie, królowo.

Tomek: Dobrze, Gruba Kucharko.

Gruba Kucharka: Mówisz, jak gamoń.

Gamoń: Wkrótce będziesz taki, jak ja.

Tomek: Nie będę, gdyż odgadnę.

Gamoń: Co odgadniesz?

Tomek: Nie wiem.

Gruba Kucharka: Ha, ha, a to gamoń.


Gamoń: Już jesteś taki, jak ja.


Przez drzwi zaglądają zabawki i umykają ze strachem. Widzi je tylko Gamoń.

Tomek: Kucharko, powiedz mi, co mam odgadnąć.

Gruba Kucharka: Gdy wyszorujesz garnki, powiem ci.

Tomek: Dobrze, Gruba Kucharko.

Przez drzwi zaglądają zabawki i ze strachem umykają.

Gamoń: Odgadnij, po co sprzątamy i po co szorujesz garnki?

Tomek: Nie obchodzą, mnie twoje zagadki, Gamoniu, mam swoją do odgadnięcia. Gruba Kucharka powie mi, co mam odgadnąć.

Gruba Kucharka: Szoruj, szoruj, to ci powiem.

Tomek: Dobrze, Gruba Kucharko.

Gruba Kucharka: Mów do mnie, królowo. Prędzej sprzątajcie!

Gamoń: Po co?

Tomek: Właśnie, po co?

Gruba Kucharka: Słuchasz Gamonia, czy mnie?

Tomek: Ciebie, gdyż rozwiążesz moją zagadkę.

Gamoń: Kłamiesz, Gruba Kucharko.

Przez drzwi zaglądają zabawki i umykają ze strachem.

Tomek: Już prawie kończę szorowanie.

Gamoń: Po co? Oni tu nie wejdą.

Tomek: Kto nie wejdzie?

Gamoń: Oni, dla których szorujesz garnki.

Tomek: Robię to po to, aby Gruba Kucharka powiedziała mi, co mam odgadnąć.

Przez drzwi zagląda wiele pięknych zabawek i umyka.

Gamoń: A ja bym chciał, abyś robił to dla nich. (Wskazuje zabawki, które widzi jedynie on i widownia.)

Tomek: Nie będę robił dla innych takiej brudnej pracy.

Gruba Kucharka: Szoruj, prędzej!

Tomek: Już wyczyściłem wszystkie garnki, Gruba Kucharko. Gruba Kucharka: Koniec sprzątania. (Siada na stołku.)

Gamoniu, podaj koronę. (Gamoń nakłada jej na głowę durszlak rączką do przodu, więc sterczy ponad czołem.)

Gamoniu, podaj berło. (Gamoń podaje tłuczek do kartofli.)

Gamoniu, podaj królewskie jabłko. (Gamoń podaje łyżkę wazową do zupy.

Kucharka siedzi trzymając skrzyżowane przed sobą ramiona.)

Czy teraz jestem królową?

Tomek: Jesteś nadal grubą kucharką.

Gruba Kucharka: Jeżeli przyznasz, że jestem królową, rozwiążę twoją zagadkę.

Gamoń: Kłamiesz, Gruba Kucharko.

Gruba Kucharka: Nie słuchaj go, to gamoń.

Gamoń: Ona nie zna twojej zagadki.

Gruba Kucharka: Nie słuchaj go, to gamoń.

Tomek: Jeżeli powiesz, co mam odgadnąć, przyznam, że jesteś królową.

Gruba Kucharka: Powiem. Słuchajcie. Zagadka jest taka.

(W drzwiach pojawia się mnóstwo zabawek. Nasłuchują z ciekawością.)

Zagadka jest. Ona jest. Brzmi tak. To jest moja kuchnia i ja tu jestem królową.

Tomek: Nie jesteś królową, Gruba Kucharko.

Gruba Kucharka: Niee?! Wynoś się. Bo tu ja jestem królową.

„ Wejście do baśni” Sztuka teatralna dla dzieci Akt II


Scena 1 Olbrzymi kredens z mnóstwem szuflad i półek, na których leżą grube księgi.

Na środku wielka pajęczyna, w niej zaczepiony nogami wisi głową w dół Pająk.

Tomek: Dlaczego wisisz głową w dół?

Pająk: Pytania, wielkie pytania bez odpowiedzi.

Tomek: To zagadka?

Pająk: Wielkie pytania bez odpowiedzi.

Tomek: Czy wiesz, co powinienem odgadnąć?

Pająk: Wielkie pytania bez odpowiedzi.

Tomek: Powiedz mi choć jedno!

Pająk: Czy wiesz, jakie zadać pytanie?

Tomek: Zadałem ci kilka.

Pająk: A ja dałem ci odpowiedź.

Tomek: Wielkie pytania bez odpowiedzi.

Pająk: To jest odpowiedź.

Tomek: Pytanie jest odpowiedzią? Też coś.

Pająk: A czego potrzebujesz?

Tomek: Mam odgadnąć, co odgadnąć.

Pająk: Masz zapytać, o co pytać.

Tomek: Wielkie pytania...

Pająk: Bez odpowiedzi.

Słychać z góry chrobot pazurków i pokaszliwanie.

Tomek: Co to?

Pająk: Pytanie i odpowiedź.

Pojawia się Stara Sowa w spranej kamizelce, trzęsącymi się pazurami z trudem utrzymuje równowagę na brzegu szuflady.

Stara Sowa. Czy wiesz, kim jestem?

Tomek: A kim, Stara Sowo?

Stara Sowa: (Trzęsąc się z oburzenia.)

Jestem strażnikiem tej fontanny wiedzy, tej krynicy nauki.

Tomek: Masz na myśli ten stary kredens? Nie widać, aby się z niego lała woda.

Stara Sowa: W nim są wszystkie odpowiedzi.

Tomek: O, to Pająk siedzi w niewłaściwym miejscu. Tam są same pytania, tu tylko odpowiedzi.

Nareszcie odgadnę, co mam odgadnąć.

Stara Sowa: Nie tak szybko! Wiedzę należy zgłębiać.

Tomek: Jak wodę?

Stara Sowa: ( Chrząka.) Zgłębia się ją latami.

Tomek: Mam czas tylko do wieczora. Skoro naprawdę jesteś strażnikiem tego kredensu pełnego wody, musisz wiedzieć, gdzie jest moja zagadka.

Stara Sowa: Oczywiście, że wiem.

Tomek: Ale zgłębiać nie mam czasu!

Stara Sowa: Jednak spróbuj wyciągnąć choć jedną szufladę.

Tomek: Nie chce mi się, są dla mnie za ciężkie.

Stara Sowa: Chociaż spróbuj.

Tomek: Wiesz, czy nie?

Stara Sowa: Jest tu jedna szuflada z gotowymi odpowiedziami. Wysuwa się ją łatwo i szybko. (Wysuwa szufladę.)

Tomek: (Wkłada ramię i szuka, znalazłszy wyciąga karteczkę.) "Zmrok zapada wieczorem". (Gniecie i wyrzuca.) Oczywiste.

Stara Sowa: Ha, ha!

Tomek: (Wyciąga drugą kartkę.) "Ludzie chodzą do góry głowami, a nogami w dół". Wszyscy to widzą.

Stara Sowa: Ha, ha, ha.

Tomek: ( Próbuje po raz trzeci.) " Wiedza to potęga". Na nic mi się nie przydała.

Stara Sowa: Ha!

Tomek: Czy jest tam jeszcze jakaś odpowiedź? (Zagłębia ramię, potem wsuwa głowę, wreszcie wpada do środka, słychać jak spada.)

Scena 2

Wielka biblioteka, wszystkie książki włożone odwrotnie, grzbietami do środka. Mól Książkowy stoi obok półki i trzymając lupę czyta

książkę z błyskawiczną szybkością i odkłada ją na półkę, po czym bierze następną.


Tomek: Ale szybko czytasz!

Mól Książkowy: Nie czytam liter, tylko białe miejsca.

Tomek: Dlaczego?

Mól Książkowy: Właściwe znaczenie jest ukryte pod słowami. Tutaj właśnie tak należy czytać.

Tomek: Tu? A co to za miejsce?

Mól Książkowy: Zgadnij.

Tomek: Nie chce mi się. Już mam jedną zagadkę.

Mól Książkowy: Powiem ci. Jesteś na drugiej stronie.

Tomek: Druga strona czego?

Mól Książkowy: Odgadnij.

Tomek: Znowu?

Mól Książkowy: Druga strona wszystkiego.

Tomek: Nieprawda.

Mól Książkowy: Dlaczego?

Tomek: Gdyż i tutaj są zagadki.

Mól Książkowy: A czy znasz swoją zagadkę?

Tomek: Nie.

Mól Książkowy: Znasz, oczywiście.

Tomek: Nie! Powiedz mi, co mam odgadnąć!

Mól Książkowy: A gdzie jesteś?

Tomek: Ależ z ciebie nudny Mól Książkowy!

Mól Książkowy: Tak się nazywam. Jesteś na drugiej stronie.

Tomek: No i co? To już wiemy.

Mól Książkowy: Masz odgadnąć, co odgadnąć.

Tomek: No, powiedz.

Mól Książkowy: Czyli ...

Tomek: Daj mi tę lupę! (Wyrywa mu z ręki.) Zobaczę to, co jest ukryte pod spodem.

Mól Książkowy: Tobie nie wolno jej dotykać.

Tomek: Dlaczego?

Mól Książkowy: Gdyż ty przybyłeś z tamtej strony.

Tomek: No to co?!

Mól Książkowy: Tamta strona jest odwrotna do tej.

Tomek: A ta jest odwrotna do tamtej, ha, ha!

Mól Książkowy: Właśnie tak. Więc jeżeli zaczniesz tę stronę odwracać...

Tomek: To pojawi się tamta!

Mól Książkowy: Nigdy! Nie patrz przez tę lupę! Nie podnoś jej do oczu!

Tomek: Ha, ha, ha! Tak mi się podoba!

Mól Książkowy: To nie służy do zabawy!

Tomek: A co się stanie?

Mól Książkowy: Wszystko się obróci! Oddaj lupę. Nie patrz przez nią!

Tomek: A właśnie, że tak.

Mól Książkowy się odwraca środkiem na wierzch, wszystko się robi odwrotne.

Tomek: Ha, ha! Która to strona? Druga drugiej strony, czy pierwsza drugiej strony, czy może trzecia pierwszej? Nie

odgadłem, co miałem nieodgadnąć, czyli odgadłem, co odgadłem, ha, ha!

(Robi się ciemno.) Co się stało? Gdzie jestem?


Mól Książkowy: (Odwrotnym głosem.) Nie ma nic, musisz zacząć wszystko od początku.

Scena 3

Dwa olbrzymie greckie posągi, Nimfy w lustrem i Muzy z książką.

Tomek wspina się na postument, by przeczytać, co jest napisane w książce.

Muza: Gdzie się pchasz, ziemski robaku!

Tomek: Szukam rozwiązania zagadki. Może jest w twojej książce?

Muza: To zbyt wielkie dzieło dla ciebie, ziemski robaku. Jestem Muzą, boginią, tylko ja jestem godna jej stronic.

Tomek: Dam ci tę lupę, jeśli mi pozwolisz zajrzeć do twej książki.

Muza: Po co mi twoja lupa, ziemski robaku?

Tomek: Nie, to nie. Dam ją tamtej pięknej pani.

Muza: Ona piękna?!

Tomek: Ta lupa pokazuje odwrotną stronę.

Muza: Daj mi ją natychmiast, ziemski robaku. Nareszcie zobaczę prawdziwe oblicze tej Nimfy.

Tomek: Pozwól mi zajrzeć do twej boskiej księgi.

Muza: Daj tę lupę, ziemski robaku.

Tomek: Jeśli ci dam, pozwolisz mi przeczytać?

Muza: Boginie zawsze dotrzymują obietnic.

Tomek: (Zagląda do księgi.) Tu są tylko litery! A, E, O! Oszukałaś mnie!

Muza: Sam się oszukałeś myśląc, że tu jest twoja zagadka. Bogowie zawsze dotrzymują obietnic.

Tomek: Ale ludzie nie dotrzymują! (Rzuca lupę o ziemię.)

Nimfa: (Przeciąga się i budzi.) Co to za hałasy? (Przegląda się w lustrze.) Ach, jaka jestem piękna! (Spostrzega Tomka.) Nareszcie

ktoś przybył, by mnie podziwiać.

Muza: Ha, ha! Ciebie!? On pragnie nauki. (Do Tomka.) Powtarzaj, ziemski robaku, A,E,O. (Chwyta Tomka.)

Nimfa: I bez nauki wymowy może przyznać, że jestem piękna. (Wyrywa Tomka z ręki Muzy.) Chodź do mnie, powiem ci, co masz odgadnąć.)

Muza: Ucz się mówić. Mowa czyni człowieka. Ćwicz, najpierw samogłoski, A,E,O. Wargi lekko zaokrąglone, powtórz tysiąc razy.

Nimfa: ( Wysuwa stopę spod szaty.) Popatrz, jak jest zbudowana moja stopa. Weź sznurek i natychmiast rozpocznij jej pomiary.

Tomek: Nie to miałem odgadnąć.

Nimfa: Zabierz się do pomiarów, bo cię kopnę!

Muza:( Szarpiąc Tomka.) Zacznij ćwiczyć! Język płasko, powtarzaj, A,E,O.

Nimfa: Puść go!

Muza: Milcz! (Rzucają się na siebie wypuściwszy Tomka z rąk, on przepełza pod nimi.)

Scena 4

Podczas bijatyki Muzy i Nimfy dobiega spoza sceny ochocze rżenie.

Osioł: (Wbiegając.) Ihaha, ihaha!

Muza: Fuj!

Nimfa: A, fe! (Marmurzeją pospołu.)

Tomek: O, na twój widok zamieniły się w kamień. Taki jesteś brzydki.

Osioł:(Siedząc na postumencie z nogą założoną na nogę bawi się chwastem swego długiego chwosta.) Ihaha! Rzeczywiście jestem paskudny.

Ihaha! No, to co z tego? Ale jestem szczęśliwy. Zadowolony, wesoły i ciągle bym rżał, ihaha, ihaha, ihaha!

Tomek: Nie hałasuj, bo ożyją! (Wskazując posągi pociera obolałe miejsca.)

Osioł: Jeżeli wyznam miłość, ożyją.

Tomek: Której?

Osioł: To wszystko jedno, której powiem: "kocham cię".

Nimfa wysunąwszy nogę spod szaty kopie Osła.

Osioł: (Pozbierawszy się z ziemi.) Mówiłem, że to wszystko jedno.

Tomek: Dlaczego nie znoszą twoich wyznań?

Osioł: Kogo obchodzi miłość osła?

Tomek: Jednakże nie są szlachetne.

Osioł: Może ty spróbujesz im wyznać uczucia?

Tomek: Nie mogę.

Osioł: Boisz się, ihaha!

Tomek: Nie boję się!

Osioł: Tchórz, ihaha!

Tomek: Zobaczysz, że nie. (Zasłoniwszy tylną część pleców.) KO...

Osioł: ... cham cię. Ihaha.

Osioł dostaje kopniaka, a Tomek książką przez plecy.

Osioł: Dostałeś? Ihaha!

Tomek: (Pociera plecy.) Au. To dziwne. Wcale nie jestem brzydki ani też osioł. To dla mnie zagadka. Muszę ją odgadnąć.

Zza sceny dobiega wesoła piosenka Brubasa.

Brubas: Udziec barani i wina dzban

To wszystko, co mam

To wszystko, o co dbam,

Ram, pam, pam, pam.

Osioł: O, to mój przyjaciel Brudas i Grubas.

Tomek: Chyba jest ich dwóch?

Osioł: Poniekąd. Właściwie jeden, lecz jakby dwóch lub na odwrót.

Tomek: Znowu zagadka. Nie każesz mi odgadnąć, tak jak inni?

Osioł: Chyba, że bardzo chcesz.

Tomek: O, co to, to nie!

Osioł: Słusznie, ona sama się rozwiąże tak, jak wszystkie zagadki.

Brubas: Ja mam się rozwiązać, czy zgadnąć sam? (Jest gruby i brudny, a na głowie ma wieniec wielkości młyńskiego koła

przekwitłych herbacianych róż.)

Tomek: Odgadłem, dlaczego on jest w jednej osobie, a poniekąd w dwóch albo na odwrót.

Osioł: Co ty powiesz, jakie to odkrywcze, ihaha!

Tomek: A ponieważ jest brudasem i grubasem, nazwę go Brubasem.

Osioł: No, nie jesteś osłem.

Tomek: Możemy jeszcze więcej odgadnąć! Niech Brubas wyzna miłość boginiom. Dowiem się, dlaczego mnie zbiły, skoro nie jestem brzydki,

ani też osioł. Powiedz im: "ko..." i tak dalej.

Brubas: Nie mogę!

Osioł: Dla żartu.

Brubas: Nie będę z tego żartował.

Tomek: Dowiemy się, dlaczego one nas biją. Ty jesteś brzydki i...

Osioł: Jesteś osłem, ihaha!

Tomek: Muszę odgadnąć, co odgadnąć, jeżeli mi się nie uda, wówczas... I mam czas tylko do wieczora! Już późno.

Osioł: Zrób coś dobrego dla tego dziecka.

Brubas: Dla dziecka, mówisz?

Osioł: I dla swego przyjaciela.

Brubas: I dla przyjaciela?

Osioł: No, ihaha!

Brubas: (Po długim namyśle.) Ale musicie się odwrócić. I nie podglądajcie.

Tomek i Osioł się odwracają plecami do posągów. Brubas z wielkim uczuciem klęka przed Nimfą i zdjąwszy wieniec z głowy kładzie u jej

stóp, po czym z ręką na sercu szepcze wyznanie.

Osioł: Już, ihaha?

Tomek: Czy możemy się odwrócić?

Wobec braku odezwu dają sobie znak i odwracają się. Nimfa pochyliwszy się, gładzi po włosach Brubasa. On klęczy z pochyloną głową.


Kurtyna koniec Aktu II


„Wejście do baśni” Sztuka teatralna dla dzieci Akt III

Scena 1

Scena stylizowana na obraz "Martwa natura z pomarańczami".

Stół nakryty aksamitnym obrusem, na nim patera z pomarańczami, kaczka ze zwieszoną szyją jak martwa, pod stołem na posadzce pies

myśliwski, fotel z głową lwa, pod nim dwa buty, na ścianie kołek z wiszącą kurtką.

Tomek: (Stojąc na środku ogląda obraz.) Co to może być? Czy mam to odgadnąć? (Podchodzi kolejno do wszystkich przedmiotów, a one

ożywają, Kaczka budzi się i trzepoce skrzydłami, Pies podnosi łeb i nastawia ucho, Lew otwiera oczy i paszczę, But Lewy i But

Prawy podskakują, Kurtka się wzdyma.

Kołek: (Zduszonym głosem.) Jestem bardzo inteligentny, mogę ci to wszystko wytłumaczyć na prostym przykładzie.

Kaczka: To Kołek. Podczas wbijania w ścianę uderzali go zbyt mocno w głowę, odtąd uważa się za geniusza.

Pies. Ona jest okropna. Nie można jej nie lubić.

Kołek: ( Zduszonym głosem.) Zdejmijcie ze mnie tę kurtkę. Nie mogę rozwinąć skrzydeł.

Kaczka: Widział kto! Kołek ze skrzydłami.

Pies: Okropna! Chyba się w niej zakocham.

Kaczka: Uwaga, Kurtka zaraz się obrazi.

Kołek: (Zduszonym wrzaskiem.) Zdejmijcie ją ze mnie.

Lewy But: Spadaj! Kurtko!

Lew: To nieładnie tak wrzeszczeć.

Prawy But: Prawda!

Lewy But: Lewda! Spadaj!

Kołek: Kurtko! Powieś się gdzieś indziej!

Lewy But: Lewda! Spadaj!

Lew: Spoko. Dobre wychowanie! Ona jest za gruba i, powiem wam na ucho, brzydko pachnie.

Kurtka: Cham! Powiem krótko. Obraziłeś mnie. Spadam.

Lewy But: Lewda!

Lew: ( Z emfazą.) Należy się zawsze grzecznie zachowywać. Nóż trzymamy w lewej ręce, a widelec w prawej, do deseru natomiast podaje

się specjalne łyżeczki.

Tomek: Wy wszystko wiecie. Powiedzcie, co mam odgadnąć.

Kołek: Gdybyś wiedział, co, odgadłbyś od razu. Wytłumaczę ci na prostym przykładzie, weźmy na przykład...

Lew: Czy zwróciłeś uwagę, jak elegancko się wypowiadam? Należy wszędzie właściwie się zachowywać.

Lewy But: Lewda!

Kaczka: Trzeba mieć charakter.

Pies: Ona ma charakterek. Jutro się jej oświadczę.

Prawy But: Trzeba być prawym!

Tomek: Gadacie i gadacie, a czas leci. Głupi but.

Kołek: Lewy but jest dalekim kuzynem Lwa. Wytłumaczę ci...

Tomek: A mojej zagadki nie znasz, tępy kołku.

Lew: Chcesz nas obrazić? Wobec tego pojedynek. Podejdź, to cię spoliczkuję.

Tomek: Dlaczego?

Lew: Tego wymaga dobre wychowanie.

Kaczka: Pokaż charakter, daj mu od razu w ucho.

Pies: Ona jest okropna.

Tomek: Byłaby lepsza z pomarańczami w brzuchu.

Lew: Dobre wychowanie...

Tomek: Co mnie obchodzi nóż w lewej ręce...

Lew: W prawej.

Prawy But: Prawym to trzeba być.

Pies: Hau! ( Wyskakuje spod stołu.)

Kaczka: A huzia!

Kołek: On musi polować. Ma to we krwi. Wytłumaczę ci to na prostym przykładzie.

Kurtka: Cicho!

Pies:( Wystawiony jak do polowania nasłuchuje. Słychać brzęczenie komara. Pies skacze za głosem. Wszyscy wrzeszczą, "bierz

go, huzia". Wrzawa nie do opisania.) Cicho! Czy ktoś ma nożyczki?

Tomek: Na komara?

Pies: Muszę obciąć paznokcie, ich stukanie płoszy zwierzynę.

Tomek: Jesteście śmieszni! Niczego się od was nie dowiedziałem. (Odganiając się od komara biega po scenie nie słuchając, co mówią.)

Pies: Czekaliśmy na ciebie.

Kołek: Weź z nas przykład.

Kurtka: Dawaj innym ciepło.

Lew: Szanuj zasady.

Kaczka: Kształć charakter.

Prawy But: Bądź prawy.

Tomek goniąc komara wyskakuje z ram obrazu, który się zamienia w " Martwą naturę z pomarańczami".

Scena 2

Na środku sceny na wpół w świetle, na wpół w cieniu siedzi na stołeczku Szmaciany Król i opierając policzek na dłoni czyta księgę

z baśniami rozłożoną na kolanach. Jest pozszywany ze szmatek, płaszcz ma z resztek pluszowej kapy, tekturową koronę ze sreberka od

czekoladek, usta z zamka błyskawicznego, oczy z guzików, każde innego koloru.

Tomek: Jak ciemno, już późno, zaraz będzie wieczór.( Do Króla.) Kim ty jesteś?

Szmaciany Król: Jestem Szmacianym Królem.

Tomek: A gdzie jest twoje królestwo?

Szmaciany Król:(Wskazując książkę na kolanach.) Tutaj.

Tomek: (Podchodząc.) Baśnie o królewnach, o rycerzach i smokach. (Siada opierając się o kolana Szmacianego Króla.) Taki jestem

zmartwiony. Szukam czegoś i nie wiem, co to jest.

Szmaciany Król: Przeczytam ci bajkę.

Tomek: Jestem taki zmęczony. (Kładzie głowę na kolanach Szmacianego króla.)

Szmaciany Król: (Przewróciwszy stronicę czy dwie.) Był sobie chłopiec, który nie nie wiedział, jak wszystko uporządkować. I dostał się

do zaczarowanego pałacu...

Tomek:(Sennym głosem.) To o mnie ta bajka. (Zasypia.)

W miarę czytania na scenę wchodzą postacie z tej bajki.

Szmaciany Król: Ten piękny pałac należał do chłopca, ale on o tym wcale nie wiedział. To miał odgadnąć. Mógł w nim robić

wszystko, według własnego porządku. Ale tym również nie wiedział. To miał odgadnąć, że ma odgadnąć.

Król i Królowa Porządku:(Wchodzą.)

Królowa: Staraliśmy się mu pomóc.

Król: Tak, tak, moja droga.

Królowa: Pokazaliśmy mu pałac.

Król: Tak, tak moja droga.

Królowa: Zrobiliśmy porządek za niego.

Król: Okropny, moja droga. Biedne dziecko.

Królowa: Bo każdy sam musi to robić. To miał odgadnąć.

Król: Bo jeśli nie...

Kucharka: (Wchodząc.) Wówczas będzie popychadłem, w moim królestwie. A jest nim kuchnia i tam jestem prawdziwą królową.

Gamoń: W kuchni zamieniłby się w gamonia.

Zabawki:( Te które zaglądały przez drzwi do kuchni.) Pokazaliśmy, że trzeba żyć dla innych. Ale on tego nie odgadł.

Nimfa i Muza:(Wchodzą.)

Muza: Nie odgadł wartości nauki.

Nimfa: Nie docenił piękna.

Brubas: I miłości.( Śpiewa.) Udziec barani i wina dzban...

Osioł: (Wbiegając.) Ram, pam, pam, pam. Mimo że jesteś brzydkim osłem, możesz być szczęśliwy. A z miłości się nie żartuje.

Stara Sowa: (Schodząc z góry.) Łatwe rozwiązania nic nie rozwiązują. (Pokaszliwuje.)

Mól Książkowy: Wszystko ma dwie strony. I nie wolno ich odwracać.

Kaczka: (Wchodząc.) Aby zrobić porządek w pałacu, trzeba mieć charakter.

Pies:(Wchodząc.) Instynkt.

Lew:(Wchodząc.) Dobre wychowanie.

Kołek: (Wchodząc.) Kołek w ścianie może służyć przykładem.

Kurtka:(Wchodząc.) Trzeba dawać innym ciepło.

But Prawy i Lewy: Trzeba być prawym.

Królowa: Zasłużył na karę. (Staje nad Tomkiem i wyciąga ramiona do czarów.)

Szmaciany Król: On jest w baśni.

Królowa: Przeczytaj zakończenie.

Szmaciany Król: Do końca jeszcze kilka stron.

Królowa: Obróć kartki. Chcę go zaczarować za karę.

Szmaciany Król: On śpi i jest w baśni. A to ja jestem królem baśni. (Zakrywa Tomka swym purpurowym płaszczem.)


Scena 3

Scena jak poprzednio. Wszystkie postacie siedzą nieruchomo jak zabawki, którymi są. Tomek wchodzi z księgą baśni pod pachą.

Tomek: Mam przeczytać zakończenie tej baśni? (Otwiera książkę.) Był sobie chłopiec, który wszedł do zaczarowanego pałacu..."


Król i Królowa Porządku:(Ożywają i zamieniają się w osoby.) Zrobiliśmy za ciebie porządek.

Tomek: (Czyta w baśni.) " Chłopiec powiedział, że nie podoba mu się ten porządek i chce wprowadzić swój własny".

Król. Tak, tak, moja droga. On ma własny porządek.

Królowa: Ha, ha, ale nie wie, jak to zrobić! Musi to odgadnąć.

Tomek: (Czyta.) Trzeba mieć charakter!

Kaczka: Charakterek! Daj mu w ucho.

Lew: Trzeba mieć dobre wychowanie.

Tomek: I co dalej? (Zwraca się do dzieci. ) Co trzeba mieć?

Pojedynczo wychodzą dzieci, które nosiły maski lalek i zdejmując je wypowiadają swoje prawdy, te których się nauczyliśmy.

Każde dziecko niesie zabawkę je przedstawiającą. Być może do dialogu włączą się dzieci z widowni.

Tomek:(Zamyka księgę z baśniami.) Koniec baśni, dzieci.


Koniec