"Bramy  strachu" - to dwa opowiadania, wydane w roku 1995 przez Wydawnictwo AKIA w Gdańsku. Opowiadania poruszają tematy ogólne, globalne, którymi zawsze lubi się zajmować Autorka. Mówią o tym, jak uratować świat, jak go zbawić, w jakich zakresach  mogą zajść akty naprawy i kto może ich dokonać.
     W pierwszym, tytułowym opowiadaniu "Bramy strachu" Autorka wprowadza bohatera, którego nazywa Obcy, co nie jest przypadkowe. Czasami mówi o nim Człowiek czy Przybysz. Jest Obcy, gdyż nie mieszka w Mieście i właśnie do niego przybył, przekroczywszy bramy w murach. Ale nie są to bramy strachu, gdyż te są w nas i o przekraczaniu ich mówi to  opowiadanie.
Akcja toczy się w Mieście, pisanym wielką literą, a więc jest to miasto bez imienia własnego, miasto każde,  miasto symbol. Jest nowoczesną Sodomą i Gomorą, miejscem występku, grzechu, nieszczęścia, sprzedajności i władzy pieniądza oraz mediów i komercyjnych reklam. Wszyscy jednak pragną do tego miasta się dostać, gdyż ludzi wabią nowoczesne sklepy i pięknie udekorowane towary. Miasto, wyspa luksusu i rzekomo łatwego życia, symbol naszego świata. Wokoło Miasta toczy się nieustannie wojna, gdzieś trwają działania wojenne, wybuchają pociski, giną ludzie, umierają dzieci, ale przecież nas to nie dotyczy, prawda?
Do takiego właśnie  miasta przybywa Obcy, wysoki i nadzwyczajnie piękny mężczyzna. Po co przybył, dowiadujemy się z pierwszych linijek tekstu: "Nie potrzebujemy bohaterów - powiedział Odźwierny przy bramie Miasta, patrząc obojętnie na Przybysza w zakurzonym ubraniu.
   - Ale ja zgadzam się umrzeć- odpowiedział obcy."
Przytoczmy recenzję prof. dr hab. Anny Martuszewskiej z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Gdańskiego, zamieszczoną na okładce książki: "Twórczość  Emmy Popik ma coś wspólnego ze splatterpunkiem, bywa tak samo jak on drapieżna. Nie sięga jednak po rekwizyty z powieści grozy, wydarzenia są tu przedstawione werystycznie, czyli uprawdopodobnione przez sytuację. Do Miasta przybywa Nieznajomy, by zagrać rolę w szczególnie okrutnym scenariuszu, w trakcie czytania utworu zaczynamy się powoli orientować, że... Z pełnym przekonaniem polecam ten utwór."
Obcy kontaktuje się z postaciami opowiadania, przechodząc przez Miasto i skosem przez życie tych ludzi. Każdy z nich przeżywa osobistą tragedię, nie mogąc zaakceptować trudnych i niemoralnych sytuacji, w jakich musi żyć. Nie widzą drogi wyjścia, czują tylko, że jest źle.
Obcy nie mówi wiele, zadaje tylko czasem krótkie pytania. Są jednak celne, obnażają sytuację i rozmówcy doznają głębokiego wglądu we własne zamiary i zaczynają wszystko widzieć inaczej- robią pierwszy krok na drodze naprawy własnego życia. Ich życie zostaje zmienione poprzez samą obecność Przybysza.
Partnerem Obcego staje się kobieta, która ma za zadanie napisać scenariusz telewizyjny, nazywany obecnie reality show. Przybysz weźmie w nim udział i umrze na oczach milionów telewidzów. Kobiecie dobrze zapłacono za napisanie scenariusza, może więc spełnić swoje ambicje i dostać się do wyższej klasy społecznej. Marzy, by już uwolnić się od antyszambrowania i wyczekiwania na zlecenia, lecz uzyskać samodzielność i niezależność, stać się kimś na miarę własnych możliwości, talentu i wykształcenia.
Przeglądając sceny tortur i szukając nowych możliwości na potrzeby scenariusza uświadamia sobie, że ofiara musi być niewinna, o czystym sercu i o szlachetnych celach. "Najlepiej, jakby chciał poświęcić się dla ludzi, nie wiem dokładnie, z jakiego powodu, ale musi być wzniosły, coś takiego, że ten człowiek pragnie uratować wszystkich ludzi, ale absolutnie wszystkich, i to nie tylko wówczas, gdy go katowano, lecz i przyszłe pokolenia, nienarodzone dzieci i dusze bandytów. Powinien być bezinteresowny, dający, niczego nie żądający w zamian. Czy znasz taki fakt."
Znajduje odpowiedni w przeszłości: "Modre niebo, złoty kurz spod sandałów, tego człowieka nie widać, to świetne, doprawdy, tylko tłumy, pragną się zabawić, wygrażają pięściami, otwarte usta do krzyku, w oddali pagórek, dosyć wysoki i zupełnie gładki, wszystko będzie dobrze widać. Żołnierze w strojach z epoki wznoszą słup i przybijają poprzeczkę, dwóch wykuwa na kamieniu gwoździe, stukot młotków, niebo się lekko chmurzy, coś przesłania słońce (...). Po wszystkim zrywa się burza, strugi deszczu obmywają cały świat.
Nie dochodzi jednak do odegrania reality show, gdyż życie podsunęło lepszy scenariusz - wybuchł wielki pożar, ludzie palili się żywcem, płonęło młode pokolenie. Ofiara Obcego jest niepotrzebna, Miasto nie będzie zbawione, Przybysz może odejść. Za Miastem spotkał brodatego starca, "który szedł z wysiłkiem, prowadząc gromadę wynędzniałych dzieci wojny, wywiódł je wszystkie i ocalił" dla samotnych kobiet i dla mężczyzn pijących w barach.
  - Odchodzisz, panie?
  - Tak.
  - Czy to nie jest to miasto?
  - Jest.
  - Czy to nie jest ten czas?
  - Jest."
Bohaterem drugiego opowiadania pt. "Schizis- teoria światów nierealnych" jest chłopiec, który gra w gry komputerowe i tworząc rzeczywistości nierealne, przekonuje się, że dokonuje przemian w świecie realnym, gdyż "rzeczywistość wirtualna jest matrycą świata działań". I on ocala świat, ale na innym poziomie, usuwa z niego zło bandyckie, mafijne, pokonując grupę terrorystyczną, złożoną z ludzi kolorowych, azjatolów.
Kontrabanda, przekupstwo, wojna, wielkie przedstawienia dla armii, i totalne oszustwo. Mimo to świat został ocalony, ale na jakim poziomie? I czy warto taki świat zbawiać?
Widzenie świata podzielonego, w którym o kształcie cywilizacji decyduje kolor ludzkiej skóry jest wczesnym motywem twórczości Autorki, wyprzedzającym sytuację obecną. Emma Popik opisuje świat ocalony w ostatniej chwili przed momentem, kiedy cywilizacja mogła zmienić kolor. (Motyw zmiany koloru cywilizacji i wyodrębnienie się nowej rasy dominującej, tym razem innego koloru niż biały, jest jednym z ważniejszych motywów napisanej i jeszcze nie drukowanej powieści "Cyklop". Autorka drąży obchodzące ją zagadnienia i tematy, rozwijając je w różnych opowiadaniach.)
W "Bramach strachu" ujawnia się również inwencja słowotwórcza Autorki, która jest stałą jej cechą. Oprócz wspomnianego azjatola mamy zooida paraintelektualnego i podludka dla określenia rodzajów istot humanoidalnych, mieszkaniec Wschodu to oczywiście esterniak. Technomonster to postać z gry.
Obywatele świata rozmawiają językiem uniwersalnym, czyli transgalaxem, a sfery niższe stworzyły sobie ludoliguę. Żołnierze to trupersi, formy geograficzne mogą być terroidami lub purcholami, a zwijury to tylko luźne, opadające skarpety.
Opowiadania fantastyczno- naukowe z tomu pt. "Tylko Ziemia" wydanego w roku 1986 przez wydawnictwo  "Iskry" z Warszawy, będące zapowiedzią świata, który się wydarzał później i został  opisany w "Bramach strachu", obecnie odczytane na nowo, uzyskują zadziwiającą aktualność.
W opowiadaniu "Dzień jak co dzień" mamy rzeczywistość rzeczy gotowych, serwowanych nam przez naukę zaprzęgniętą do dzieła oszustwa i manipulacji wraz z handlem. Jest to świat sztucznych przedmiotów i prawdziwych barier społecznych. Już dawno rozpadły się konwencje i konwenanse, dobre maniery i porządne zachowanie. Rodzina utraciła autorytet i znaczenie, a rodzina, opisana w opowiadaniu zachowuje z wysiłkiem i na przekór tradycyjne obyczaje, postrzegane przez dzieci jako zupełnie niepotrzebne i wręcz złośliwe zachowanie ojca: "Wyjaśniała  im cierpliwie, ale nigdy z jej słów nic nie pojmowały i nadal uważały ojca za tyrana. Nie rozumiały słowa: symbol, a kiedy matka mówiła o patriarchalnym  domu dzieciństwa ojca, wzruszały ramionami. Ojciec przychodził z pracy i milcząc zasiadał przy kuchennym stole, oczekując obiadu, a matka musiała mu nałożyć na talerz jego sześciobok witamin, węglowodanów i tłuszczów według normy dla osoby pracującej niezbyt ciężko. Dzieci czekały no swoje porcje. Przełykały je w całości, wiedząc, że pokarm spuchnie w żołądku i poczują się najedzone."
Ludzie żyją w szczelnym systemie. Stara kobieta ma na czole czerwoną bliznę, dowód na to, że kiedyś została napiętnowana rozżarzonym żelazem za popełnienie przestępstwa przeciwko ludziom. Opowiadanie zaczyna się od spalenia ostatniego kawałka papieru, co zostało wychwycone przez analizatory: "rodzina z siedemdziesiątego piętra spaliła produkt organiczny", i ocenione jako przestępstwo.
Ilustracji codziennego życia w niemożliwym świecie kontroli dopełnia program nauki szkolnej: Z pokoju dobiegało monotonne dukanie uczącego się do egzaminu, "Indywidualizm- szkodliwa doktryna, zakładająca niezależność i autonomiczność jednostki ludzkiej. Przeżytek z czasów..." Ceną za awans społeczny jest donos na własną rodzinę. Jest to awans ironiczny, wtrącający bohatera opowiadania w kolejną, niemożliwą sytuację- podniesiono go do dwunastej kategorii obywatela, więc zużyje całe życie na bezproduktywnych staraniach o awans do ścisłej dziesiątki, zastrzeżonej dla nielicznych. Oszustwo społeczne, kryjące się pod pozorami troski o zwykłych ludzi jest częstym motywem twórczości Autorki.
Opowiadanie "Krzak ciernisty" mówi o organizacji społeczeństwa, podzielonego na tych zdrowych, pięknych i bogatych, mieszkających w dostatnich dzielnicach i na Dzielnicę. Mieszkańcy, te lepsze warstwy, mają obowiązek reprodukcji oraz dostarczania zdrowego i inteligentnego materiału ludzkiego. Państwo im wszystko zapewnia, w trosce oczywiście o odpowiedni poziom rasy ludzkiej.
Bohaterka odkrywa fałsz i istnienie cudzego interesu pod hasłami dbałości o ludzi: "Dba się, żeby wyhodować materiał ludzki zdrowy fizycznie i psychicznie. Jakaż to oszczędność dla państwa. Zmniejsza się liczba lekarzy, nie trzeba budować szpitali, te, które są, wystarczą aż nadto. Można obciąż fundusze na wiele badań, na opiekę społeczną."
Podział poziomy, pod względem terytorium, Autorka utworzyła dla lepszego pokazania głębokich przedziałów społecznych. Ludzie z Dzielnicy mieli szansę zakwalifikować się do wyższej warstwy społecznej, w tym celu przeprowadzano co roku badania lekarskie: "Mamiono ich nadzieją odmiany losu, pozostawiono w przekonaniu, że wyłącznie oni sami są winni wad własnych organizmów. A przecież jasne jest, że mieszkańcy Dzielnicy nie mogą być zdrowi".
- W ten dzień od rana pachniało mydłem i szczękały nożyczki, obcinano włosy, prasowano wycerowane ubrania. Do południa nikt nic nie robił, nie gotowano obiadu, ludziom zasychało w gardle, wszyscy popatrywali ku wylotom ulic. Niektórzy modlili się na posadzkach kościołów, inni się spowiadali. Wszak byli tak bardzo grzeszni.
Białe i lśniące ambulanse wjeżdżały z wyciem w lśniące ulice. Jakiż budujący widok! Wymiecione jezdnie, wyzbierane papierki, wyszorowane ściany domów, przystrzyżone trawniki, kanarki śpiewające w klatkach, wystawionych na parapety okien. Ludzie tak uprzedzająco uprzejmi, o czystych paznokciach i równych przedziałkach. "A mówi się o nich bydlęta- myślał niejeden sanitariusz."
Bohaterka została szczęśliwie wybrana, gdyż była w dobrym stanie fizycznym: "Ale ja byłam tam tylko rok, mimo to już zaczynały mi się kruszyć paznokcie i wypadać włosy. Zresztą na punkcie kwarantannowym ogolono mi je maszynką".
Bohaterka opowiadania, Ewa, założyła szczęśliwą, oczywiście, rodzinę i żyje beztrosko w domu pełnym wynalazków techniki, ułatwiających prace domowe. Życie jej jest jednak puste, wprzęgnięta w kierat obowiązków, wyobcowana, oddzielona wysokim żywopłotem od innych, może umrzeć, a sąsiedzi popatrzą i ruszą do swoich spraw. Przypomina sobie pełne współczucia i solidarności życie w Dzielnicy i zastanawia się, kto naprawdę ma prawo nazywać się człowiekiem.
W cytowanym tomie są również opowiadania, nie poruszające wprost problematyki społecznej, lecz pewne problemy psychologiczne. Tak jest w opowiadaniu "Nadejście Fortynbrasa", mówiącym o istnieniu w naturze niezniszczalnego pierwiastka okrucieństwa, który jest niezbędny do życia: "Nie było już jedzenia, dorośli umarli i świat należał do nas, do dzieci. Świeciło  słońce, siedzieliśmy na krawężniku, wyciągnąwszy piszczele nóg na spękany asfalt jezdni. Nie mieliśmy siły rozmawiać, wiedzieliśmy, że nie dożyjemy niedzieli".
Opowiadanie pełne sugestywnych obrazów, uświadamia dzieciom, które ocalały z zagłady świata, skąd naprawdę bierze się jedzenie, dotychczas wyjmowane z puszek w gigantycznym śmietnisku: "Tamtym nie powiemy" - upewniłem się, a ona pokiwała głową. Zaostrzyć patyk, powtarzałem w myślach, uderzyć, poprawić, zabić żyć."
Opowiadanie "Mistrz", wyjątkowo kolorowe, zbytnio i umyślnie nasycone intensywnymi barwami, mówi również o sytuacji w świecie zniszczonym, kiedy upadła już nasza cywilizacja i powstały enklawy pozorów istnienia ciągłości i władzy. Jest władca w ciężkich szatach, zniewolony brzemieniem przepisów i norm, których nikt nie rozumie, tradycji au rebours, pustych rytuałów. I jest chłopiec, niby dziecko z barankiem, wewnętrznie czyste dziecko w koszuli do kolan, wolne i znające prawdę, którą może wszystkim objawić.
"Miał dziewięć lat i był genialny. Podprowadzono go pod wielki tron władcy i pozostawiono. Uczynił to jego nauczyciel, który teraz wycofywał się tyłem i ukradkiem ocierał oczy. Chłopiec nie wierzył, by jego nauczyciel umyślnie go tu przyprowadził, wiedząc, co może się stać. Nie wierzył również w czekającą go śmierć, ufał w zwycięstwo prawdy, którą znał. Ale nauczyciel nie wracał, a chłopiec nie wiedział, do kogo należał krzyk."
Właśnie opowiadanie "Mistrz" wybrał Maciej Parowski do zbioru "Co większe muchy. Antologia s-f", wydanego w roku 1992 przez wydawnictwo "Reporter". Zacytujmy fragment recenzji z tej książki: "Popik, najbardziej męska osobowość, wśród polskich autorek SF, uprawia fantastykę czarną, pełno w jej prozie potrzaskanych, zmutowanych światów, malowanych językiem poetyckim, z okrucieństwem i wyszukanym estetyzmem. Jej wizja władzy w "Mistrzu" (F 3/83), sprowadzającej się do ciągłego cierpienia, czuwania i poniżenia ma w sobie coś wspólnego z ustaleniami i intuicjami antropologa Jamesa George'a Frazera, zapisanymi w "Złotej gałęzi". A także z potocznymi odczuciami Polaków, których wyrazem było hasło z warszawskich murów AD 1982: Wojtek, historia ci może wybaczy, ale u mnie masz przechlapane "Zenek."
Podzielone społeczeństwo, oszustwo systemów, które zniewalają człowieka, zagadnienie ludzkie-nieludzkie to główne zagadnienia, które rozważa Autorka w obu książkach z gatunku literatury fantastyczno- naukowej. Nie jest to łatwa literatura, ale proza przejmująca, zmuszająca do przemyśleń.
W "Zapowiedziach wydawniczych 1986-1987" wydawnictwa "Iskry" zamieszczono następującą recenzję: "Tylko Ziemia to jeden z ciekawszych zbiorów opowiadań fantastyczno-naukowych ostatnich lat. Opowiadania Emmy Popik mają swoisty, poetycki klimat i oryginalną stylistykę, urzekają plastycznością opisu, bogactwem metaforyki, głębią humanistycznego przesłania. Są wśród nich zarówno utwory zbliżone do tradycyjnej, technokratycznej s-f, jak i opowiadania utrzymane w konwencji baśni fantastycznej; są filozoficzno-moralne przypowiastki i porażające realizmem utwory o sytuacji "w dzień po" katastrofie, zawinionej przez nas samych."
W roku bieżącym, 2004 Wydawnictwo Gdańskie  wydało książkę dla dzieci "Wejście do baśni" autorstwa Emmy Popik. Książka porusza poważne zagadnienie filozoficzne- porządku świata, metod i sposobów poszukiwania go oraz praw doprowadzających do uporządkowania rzeczywistości. Poznawszy te reguły możemy swobodnie poruszać się w świecie, panujemy  nad własnym życiem i odnajdujemy zasadę naszego własnego porządku, który ma zapewnić szczęście i przynieść radość życia.
Bohater książki, dziewięcioletni Tomek, ma zbyt wiele zabawek, co mu uniemożliwia jakąkolwiek zabawę, jak i wyjście z pokoju. Usiłuje uporządkować bezmyślnie i w pośpiechu zabawki, jednakże nie chce sobie zadać trudu. Przedostaje się do Zaczarowanej Krainy i tu rozpoczyna się jego fantastyczna podróż, podczas której spotyka dziwne postacie.
Każda z nich mówi mu o sprawach mądrych i bardzo ważnych, daje dobre wskazówki, jednakże chłopiec ich nie słucha, wpada na oślep w kolejną przygodę. Staje przed bramą, być może gdyby przez nią przeszedł, umiałby rozwiązać swoje problemy. Pchnięty jednakże odczuciem strachu, ucieka i musi zatoczyć wielkie koło, by przyjść na to samo miejsce.
Dokonuje się jego wewnętrzna przemiana. Gdyż, jak zrozumieliśmy, odbył wędrówkę poprzez życie, podczas której powoli dojrzewał. Znalazłszy się w tym samym miejscu życia, potrafi rozwiązać trudne sprawy i czyni to świadomie, po kilku nieudanych, chaotycznych i powiększających bałagan usiłowaniach. Jego motywacja również ulega zmianie, od pragnień egoistycznych przechodzi do odpowiedzialności za innych.
I w tej książce uwidacznia się słowotwórcza inwencja Autorki. Mamy straszydłaki, myszury wąsate, numeratorki, jest świsteł susłak, borszuj dalipan. Inwencja Autorki jest również widoczna w tworzeniu fantastycznych światów: istnieje tu trzecia strona. Autorka również wyjaśnia prawa naukowe czy filozoficzne  w sposób możliwy do przyjęcia przez umysł dziecka:
"-Czy szukał tego kredensu, który był w innym miejscu"
Ale rozgorączkowana Sowa nie słyszała.
-    Na ścianie leżał wielki cień uczonego. Nagle rzekł do mnie...
-    Cień rzekł? - zapytał Tomek.
-    Sfrunęłam z jego ramienia na brzeg lunety i przybliżyłam oko. Zobaczyłam Czarne niebo usiane gwiazdami.
-    "Czy wiesz, że te gwiazdy są w zupełnie innym miejscu niż je widzisz?" - zawołał uczony.
-    Zgubiliście całe niebo! - zawołał Tomek.
-    Bo światło się ugina!- wykrzyknęła Sowa z triumfem.
-    Ten uczony wynalazł krzywe światło - domyślił się Tomek.
-    I dlatego widzimy ten kredens w innym miejscu niż stoi!- zaskrzeczała Sowa."
Przytoczmy wypowiedź prof. Gertrudy Skotnickiej: "Wiele elementów nowoczesnej fantastyki występuje w  najnowszej książce "Wejście do baśni" Emmy Popik. W większości  są to elementy nowe, niespotykane w dotychczasowych tekstach. Pomysłowość  autorki-efekt bogatej wyobraźni- zasługuje na specjalne uznanie.
Fantastyka stworzona przez Emmę Popik jest dowodem doskonałej znajomości zainteresowań dziecka i praw jego rozwoju. Mały bohater, kilkuletni Tomek, żyje w świecie zabawek, które ożywia swoją wyobraźnią. Personifikuje zwierzęta, i to wcale nie te konwencjonalne jak kot czy pies, ale np. myszy, kukułkę, sowę, jaszczurkę, żółwia, szczurka. Świat jego baśni zaludniają także twory powołane do życia jego wyobraźnią, jak na przykład piaszczyste pagórki, zamieniające się w Piaskopanie w baniastych spódnicach, maleńkie Numeratorki czy egzystujące w ciemności Straszydłaki.
Autorka wychodząc naprzeciw zamiłowaniu dzieci do bawienia się słowami, do tworzenia własnych słów, zwłaszcza brzmiących tajemniczo, zastosowała w tekście coś w rodzaju dziecięcego słowiarstwa. Jest ono trochę inne niż w "Telefonie dwuletniej Uty" Juliana Przybosia, bo i bohater jest starszy. Cechuje go dziecięce upodobanie do przekręcania wyrazów, do tworzenia kompozycji słownych pozbawionych sensu, co przynosi efekty komiczne, do powoływania świata  na opak. Elementy zabawy językowej tkwią w destrukcji, w pozbawianiu wyrazów ich konwencjonalnej wartości semantycznej i powoływaniu tworów słownych w wyniku kontaminacji. Oto przykłady przeinaczeń słownych: myszajstwo spiżarniane, zwierzastra, wynikła z połączenia słów hałastra i zwierzęta, Piaskopanie - piaszczyste pagórki i panie, Brubas - brudas i grubas. Nie jest wprawdzie nowość absolutna, jednak do tej pory związana raczej z poezją.
Fantastyka w "Wejściu do baśni" jest także związana z poezją, ale nie widać jej w rymowankach urozmaicających tekst prozatorski. Tkwi ona w oryginalnej metaforyce stylu i języka. "Wejście do baśni" jest utworem wielowarstwowym. Pod warstwą fabularną kryje się filozoficzna, dotycząca różnych spraw, np. trudnej do pojęcia kategorii czasu, jego nieskończoności i relatywizmu. Jest to zagadnienie wymagające osobnego potraktowania".