|
Po kąpieli zamszowa skóra dzieci wyschła szybko pod sztucznym słońcem, nakierowanym na dolinę. Usiadły na ciepłym, czystym piasku, podgrzewanym od spodu i patrzyły przed siebie. Matka wyszła z podziemnych sal i stąpając lekko w złotych sandałach, podeszła do dzieci, zdziwiona ich spokojem. Podniosły ku niej twarze. Dlaczego tu nie ma nikogo? - zapytał Ejdem. Na wzgórzu stało białe miasto. Były tam prostopadłościenne budowle przykryte kopułami. Ale wokoło, jak okiem sięgnąć, leżała płaszczyzna pokryta kryształkami piasku. Jak to nie ma nikogo? - rzekła mama. - My jesteśmy. A oprócz nas? Czy brakuje ci towarzystwa, kochanie? Mogę zaprosić jakieś dzieci w przyszłym miesiącu. Nie mogą przyjść dzisiaj? - zapytała Ijwa. Oczywiście, że nie, kochanie. Nikt nie może przyjść nagle, bez zapowiedzi. To trzeba uprzednio ustalić. Poza tym, odległości. Dlaczego są odległości i dlaczego wszystko trzeba ustalać? - dopytywała się dziewczynka. Brakuje ci spontaniczności, kochanie - powiedziała mama. - Mam więc dla was niespodziankę. Urządzamy piknik. Widząc zdziwione buzie dzieci, dodała. - A teraz, uwaga, transformacja! Nim zdążyły zareagować, znalazły się na przeciwległym brzegu. Nie potrafiły odgadnąć, jak odbywa się ta przemiana. Tuż przed nimi leżało złociste morze, a powyżej, po prawej ręce wspinało się wzgórze, na którym stało miasto. Po drugiej stronie, za morzem, musiał stać ich dom. Zrobimy ognisko- zawołała mama, klaszcząc w dłonie. Po chwili na kryształkach piasku pojawiły się złociste beleczki, które zrobiły się ciepłe. Ponad nimi zamigotały błękitne światełka. Po co robimy ognisko? - zapytał Ejdem. - Przecież jest ciepło. Zawsze ciepło. Czy kiedyś było zimno? - dodała swoje pytanie dziewczynka. - I ktoś musiał się ogrzewać przy ognisku? Co masz na myśli, mówiąc: kiedyś? - zapytała mama. Kiedy nie było słońca, które świeciło nad naszą doliną i kiedy niebo nie było różowe. A jakież mogłoby być niebo? - zapytała mama. Chłopiec pochylił się nad ogniskiem i studiował jego wygląd. Z czego jest zrobiony ogień? I dlaczego jest niebieski? - zadała swoje pytanie dziewczynka. Ogień zawsze był niebieski. Spojrzały na siebie porozumiewawczo. Nie wierzyły wyjaśnieniom matki. Matka to odczuła. Tak jest dobrze i pięknie. Nie istnieją niepokój i niebezpieczeństwo I wcale nie musimy się troszczyć o czas przeszły. Zadecydowaliśmy, że powinien być zapomniany. Mamy tylko przyszłość. A teraz popatrzcie sobie na zachód słońca. Potem pójdziecie spać. Słońce zaczęło przygasać. Zrobiło się błękitne, a następnie granatowe. Niebo zaczęło blaknąć, a potem przechodzić wszystkie gamy fioletu. Kiedy zgasło słońce, zamieniając się w czarny punkcik lampy, niebo zamieniło się w purpurową, dymiącą mgłę. Dzieci siedziały osypane purpurowym proszkiem i podziwiały muzykę barw. Pięknie, prawda? - zauważyła matka. - I pomyśleć, że kiedyś niebo było czarne, a na nim miliardy srebrnych kropek. I tak co noc, cóż za banał. A czym były te kropki? Podejrzewam, że nie istniały jeszcze tak doskonałe programy jak teraz. Cóż, wszystko się rozwija w naszych rękach, a i my stajemy się doskonalsi. Skąd ty tak wiele wiesz, mamo? - zapytała dziewczynka.
|